Do niebezpiecznego zdarzenia doszło 22 września na ul. Tkackiej, na szlaku kolejowym Andrychów–Kęty. Samochód dostawczy przewożący ziemniaki zderzył się tam z pociągiem Polregio jadącym z Krakowa Głównego do Bielska-Białej Głównej.

Samochód znalazł się na torach. Nadjeżdżał pociąg

Według informacji PKP Polskich Linii Kolejowych kierowca zbliżający się do przejazdu nie dostosował prędkości. Nie zdołał zatrzymać samochodu przed torami i doszło do zderzenia z nadjeżdżającym składem.

Zobacz także:

Sytuacja wyglądała groźnie, ale obyło się bez osób poszkodowanych. Przejazd, na którym doszło do zdarzenia, był oznakowany znakiem STOP oraz Krzyżem św. Andrzeja. Znak STOP oznacza w tym miejscu obowiązek zatrzymania pojazdu przed wjazdem na przejazd.

Choć nikt nie ucierpiał, skutki zdarzenia szybko odczuli pasażerowie. Ruch kolejowy został wstrzymany na godzinę i 20 minut. Opóźnienia objęły 16 pociągów, a po zsumowaniu sięgnęły aż 350 minut.

Jedno zdarzenie i potężne utrudnienia na kolei

PKP PLK przypominają, że przed przejazdem oznaczonym znakiem STOP kierowca musi się zatrzymać i upewnić, że może bezpiecznie wjechać na tory. Zarządca infrastruktury przestrzega również przed ignorowaniem czerwonego światła czy próbą przejazdu podczas opuszczania rogatek.

Powód jest prosty i działa na wyobraźnię. Rozpędzony pociąg może potrzebować nawet kilometra, aby całkowicie się zatrzymać. Gdy maszynista dostrzeże samochód na torach, na uniknięcie zderzenia może być już zwyczajnie za późno.

Najbardziej dotkliwy finał przyszedł później

Dla kierowcy dostawczego samochodu sprawa nie skończyła się wraz z usunięciem skutków zdarzenia. Został ukarany mandatem oraz 15 punktami karnymi.

I właśnie tutaj pojawia się najważniejszy szczegół całej historii. Nie było to pierwsze wykroczenie tego kierowcy. W efekcie mężczyzna stracił również prawo jazdy.