W sobotę 19 września padła kwota, jakiej w Lotto jeszcze nie było. Zwycięzca trafił wszystkie sześć liczb i pobił rekord utrzymujący się od ponad dziewięciu lat. Dopiero później Totalizator Sportowy zdradził, w jaki sposób zawarł swój zakład.

Te liczby zmieniły wszystko. Rekord czekał od 2017 roku

Kumulacja rosła przez niemal miesiąc. W końcu w losowaniu pojawiły się liczby 3, 6, 9, 22, 40 i 48. Wszystkie znalazły się w typowaniu jednego gracza. Główna wygrana wyniosła aż 44 794 855 zł.

Zobacz także:

Tym samym padł historyczny rekord Lotto. Poprzedni należał do gracza ze Skrzyszowa, który 16 marca 2017 roku wygrał 36 726 210,20 zł. Tym razem poprzeczka została więc zawieszona o kilka milionów złotych wyżej.

Szczęśliwiec nie kupił przy tym tradycyjnego kuponu w kolekturze. Zakład zawarł przez internet, korzystając z oficjalnej strony Lotto. Co więcej, zwycięskich liczb nie pozostawił przypadkowi – wybrał je sam.

Zwycięzca nie zagrał zwykłego zakładu. Tu kryje się cały sekret

Dopiero kolejna informacja pokazała, że za rekordowym trafieniem kryje się jeszcze jeden szczegół. Gracz nie wytypował standardowych sześciu liczb. Zdecydował się na system 9, czyli wskazał dziewięć liczb.

Taki sposób gry obejmuje wszystkie możliwe kombinacje sześciu liczb utworzone z wybranej dziewiątki. To właśnie dlatego trafienie głównej nagrody nie było jedyną wygraną, która znalazła się na koncie rekordzisty.

44,8 mln zł to nie wszystko. Ostateczna suma jest jeszcze wyższa

Systemowy zakład przyniósł także wygrane niższych stopni. Łącznie dały one dodatkowe 169 463,50 zł. Po doliczeniu tej kwoty do rekordowej szóstki wartość wszystkich wygranych z zakładu wyniosła 44 964 318,50 zł.

To oznacza, że głośne 44,79 mln zł nie było pełną kwotą, jaką przyniósł zwycięski zakład. System 9 dołożył do rekordowej nagrody niemal 170 tys. zł i sprawił, że ostateczny wynik znalazł się o krok od granicy 45 mln zł. Od tego oczywiście trzeba będzie jeszcze odliczyć podatek.