Dla wielu odbiorców jego głos i poczucie humoru były nieodłączną częścią radiowej codzienności. Inni znali go ze sceny, telewizji albo kina. Stanisław Szelc należał do artystów, którzy nie potrzebowali wielkiego rozgłosu, aby przez dziesięciolecia pozostawać blisko publiczności.

Zaczynał w teatrze. Później jego głos poznały tysiące słuchaczy

Stanisław Szelc urodził się 2 stycznia 1943 roku w Prochładnom, na terenie ówczesnej Kazachskiej SRR. Swoją artystyczną drogę związał jednak przede wszystkim z Wrocławiem. Już w latach 1961–1976 działał w Studenckim Teatrze Kalambur jako aktor, reżyser oraz kierownik literacki.

Zobacz także:

Równolegle studiował polonistykę i rozwijał warsztat aktorski. Z czasem teatr przestał być jedynym miejscem jego działalności. Pod koniec lat 70. rozpoczął współpracę ze Studiem 202 Polskiego Radia Wrocław. Do zespołu zaprosił go Andrzej Waligórski i właśnie wtedy rozpoczął się jeden z najważniejszych etapów jego kariery.

Szelc pracował wśród nazwisk doskonale znanych miłośnikom polskiego humoru. W Studiu 202 występował obok Ewy Szumańskiej, Jana Kaczmarka, Leszka Niedzielskiego czy Jerzego Skoczylasa. Związał się również z Kabaretem Elita i przez kolejne lata poruszał się między radiem, sceną i telewizją.

Nie tylko kabaret. Widzowie mogli zobaczyć go także na wielkim ekranie

Jego dorobek nie kończył się na występach kabaretowych. Stanisław Szelc pojawiał się w popularnych słuchowiskach radiowych, między innymi w Z pamiętnika młodej lekarki oraz Rycerzach. Sam stworzył również serię skeczów Chłop i baba.

Po latach jego charakterystyczną postać mogli dostrzec także kinomani. Szelc wystąpił w filmach Wojciecha Smarzowskiego Pod Mocnym Aniołem oraz Kler. Był więc obecny w polskiej kulturze znacznie szerzej, niż mogłoby się wydawać osobom kojarzącym go przede wszystkim z radiowym mikrofonem.

Jego działalność została oficjalnie doceniona. W 2009 roku otrzymał Srebrny Medal Zasłużony Kulturze Gloria Artis. Dziesięć lat później przyznano mu Srebrną Odznakę Honorową Wrocławia, a w 2023 roku także Złotą Odznakę Honorową Wrocławia.

Wiadomość przyszła o poranku. Najbliżsi wiedzieli, że sytuacja jest poważna

21 września 2026 roku Radio Wrocław przekazało wiadomość o śmierci Stanisława Szelca. Informację potwierdziło również Biuro Prasowe Urzędu Miasta Wrocław. Artysta miał 83 lata. Za liczbami i datami kryje się jednak znacznie bardziej osobista historia jego ostatniego okresu życia.

O tym, co działo się przed odejściem artysty, opowiedział na antenie Radia Wrocław Jerzy Skoczylas, jego wieloletni współpracownik. Wiadomość otrzymał wcześnie rano od dzieci Szelca. Jak wyjaśnił, dla bliskich nie było to całkowite zaskoczenie.

Rodzina oraz najbliżsi wiedzieli bowiem o poważnym stanie zdrowia artysty. Skoczylas ujawnił, że Stanisław Szelc zmagał się z chorobą należącą do grupy schorzeń dających niewiele nadziei. To właśnie dlatego jego otoczenie było przygotowane na najgorszy scenariusz.

Ta informacja rzuca zupełnie inne światło na ostatni okres życia artysty. Człowiek, który przez dziesięciolecia kojarzył się publiczności przede wszystkim ze śmiechem, satyrą i radiową rozrywką, w ostatnim czasie prowadził własną, trudną walkę. 21 września dobiegła ona końca.