Jeszcze niedawno jego nazwisko pojawiało się przede wszystkim przy okazji piłkarskich spotkań. Miał zaledwie 20 lat, a za sobą grę w kilku klubach i doświadczenie zdobywane od najmłodszych lat. Nikt nie mógł przypuszczać, że zwykły poniedziałkowy poranek zakończy się dramatem.
Klub przekazał wiadomość, której nikt nie chciał przeczytać
Oskar Kordus był zawodnikiem Klubu Sportowego Kania Gostyń. Wcześniej reprezentował Akademię Piłkarską KGHM Zagłębie, Wartę Poznań oraz LKS Korona Piaski. W barwach Warty występował również w Centralnej Lidze Juniorów.
Zobacz także:
W ostatnim sezonie IV ligi rozegrał 26 spotkań. Jego piłkarska historia miała więc kolejne rozdziały, ale nagle została przerwana. Kania Gostyń poinformowała o śmierci swojego zawodnika i przekazała wyrazy współczucia jego rodzinie, bliskim oraz przyjaciołom.
Pod pożegnaniem zaczęły pojawiać się setki komentarzy. Żegnali go kibice, piłkarze i przedstawiciele innych klubów. Wciąż pozostawało jednak najtrudniejsze pytanie – jak mogło dojść do tragedii młodego sportowca?
Wszystko wydarzyło się około godziny 6 rano
Był poniedziałek, 21 września. Około godziny 6 na drodze wojewódzkiej nr 434 między Krajewicami a Grabonogiem jechały dwa samochody. Jednym z nich było BMW prowadzone przez 20-letniego Oskara.
Z przeciwnego kierunku nadjeżdżał volkswagen prowadzony przez 52-letniego mężczyznę. I właśnie wtedy na drodze pojawiła się sarna. Volkswagen potrącił zwierzę, ale na tym dramatyczny ciąg zdarzeń się nie zakończył.
Siła uderzenia odrzuciła sarnę na przeciwległy pas – dokładnie przed nadjeżdżające BMW 20-latka.
Oskar nie zdążył zareagować. Potem rozpoczęła się walka o jego życie
Według wstępnych ustaleń młody kierowca nie miał czasu, by zareagować. Sarna uderzyła w przednią szybę BMW, przebiła ją i wpadła do samochodu. Auto następnie zjechało do rowu i dachowało.
Kiedy ratownicy dotarli na miejsce, 20-latek nie dawał oznak życia. Strażacy rozpoczęli resuscytację, którą kontynuowali medycy. Udało się przywrócić czynności życiowe i pojawiła się nadzieja.
Oskar został w ciężkim stanie przetransportowany śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego do szpitala w Poznaniu. Lekarze przez kolejne godziny walczyli o jego życie.
20-letniego piłkarza nie udało się jednak uratować. Oskar Kordus zmarł w poniedziałek około godziny 22.30. Kierowca volkswagena nie odniósł obrażeń.
Obserwuj nas na Google







