To kolejny niepokojący incydent w rejonie polsko-ukraińskiej granicy w ciągu zaledwie kilku dni. Szczegóły przekazane przez ukraińskie służby pokazują jednak, że przed atakiem udało się uniknąć znacznie poważniejszych konsekwencji.

Rosyjski dron uderzył na Wołyniu. Lokomotywa stanęła w ogniu

Do zdarzenia doszło w nocy z 14 na 15 września na Wołyniu w Ukrainie. Państwowa Służba Ratownicza regionu poinformowała, że po ataku rosyjskiego drona zapaliła się lokomotywa pasażerska. Pożar został ugaszony o godz. 5:17.

Zobacz także:

Mimo groźnie wyglądającej sytuacji nikt nie odniósł obrażeń. Ołeksandr Szewczenko, zastępca dyrektora Ukrzaliznycji ds. przewozów pasażerskich, przekazał, że do ataku doszło w pobliżu granicy z Polską.

Kluczowy szczegół wyszedł na jaw. Załogę ewakuowano wcześniej

Ukraińska kolej ujawniła ważną informację dotyczącą lokomotywy. W momencie zdarzenia maszyna stała na torach osobno i nie była połączona ze składem pociągu. Co więcej, jej załoga została wcześniej ewakuowana.

Nocny atak zwraca uwagę także ze względu na wydarzenia z 13 września. Wtedy rosyjski dron uderzył po ukraińskiej stronie w pociąg relacji Kijów-Warszawa, znajdujący się około dwóch kilometrów od granicy z Polską. Również w tamtym zdarzeniu nikt nie ucierpiał.