Piotr S. przebywał we Francji w związku z tymczasową pracą na budowie w rejonie Puy-Saint-Vincent. Zakwaterowanie zapewniał mu pracodawca. Gdy Polak nie wrócił do domu i przestał dawać znaki życia, rozpoczęła się walka z czasem.

Piotr S. nagle zniknął. Te szczegóły zaniepokoiły służby

39-latek był ostatni raz widziany w sobotę 5 września około godz. 23. Znajdował się wtedy na terenie gminy Puy-Saint-Vincent i pieszo oddalał się od stacji kolejowej. Później kontakt z nim całkowicie się urwał.

Zobacz także:

Zaginięcie zostało zgłoszone w poniedziałek 7 września. Sytuacja stała się bardziej niepokojąca, gdy wyszło na jaw, że telefon Piotra S. pozostał w Puy-Saint-Vincent, podobnie jak jego rzeczy znajdujące się w mieszkaniu. Służby rozszerzyły poszukiwania.

Do akcji skierowano śmigłowiec, pilota drona, specjalistów od działań w górskim terenie oraz psa. To właśnie zwierzę podjęło trop 39-latka i pomogło funkcjonariuszom zawęzić obszar poszukiwań.

Po pięciu dniach nadeszła najgorsza wiadomość

W czwartek 10 września około godz. 13 odnaleziono ciało Piotra S. Znajdowało się u podnóża stromego zbocza w rejonie Szlaku Odkrywców, pomiędzy Puy-Saint-Vincent 1600 a Narreyroux. Tym samym kilkudniowe poszukiwania Polaka dobiegły tragicznego końca.

Według wstępnych ustaleń służb 39-latek mógł spaść ze stromego zbocza. To jednak na razie jedynie hipoteza. Żandarmeria nadal wyjaśnia dokładne okoliczności zdarzenia i poszukuje osób, które mogły widzieć Piotra S. w rejonie szlaku.