Noc z 14 na 15 września 2024 roku na zawsze zmieniła życie kilku rodzin. Na Trasie Łazienkowskiej w Warszawie Volkswagen Arteon uderzył w Forda Focusa. Według późniejszych ustaleń biegłych Volkswagen miał jechać z prędkością około 225 km/h.

Jedna chwila wystarczyła. Rodzinny powrót do domu zakończył się tragedią

Fordem podróżowała czteroosobowa rodzina. 37-letni Rafał P. zginął na miejscu, a jego partnerka Ewelina P. i dwoje dzieci trafili do szpitala. W Volkswagenie znajdowało się pięć osób, wśród nich 20-letnia wówczas Paulina K.

Zobacz także:

Młoda kobieta została wyrzucona z samochodu i doznała bardzo ciężkich obrażeń. Przez wiele tygodni pozostawała w śpiączce. Według ustaleń śledczych za kierownicą Volkswagena siedział Łukasz Żak. Po zdarzeniu nie pozostał na miejscu i ostatecznie uciekł za granicę.

Dramatyczny telefon i ucieczka. Śledczy odkrywali kolejne fakty

Matka Pauliny relacjonowała później, że Żak zadzwonił do niej po wypadku i przekazał, że spowodował śmierć człowieka oraz zamierza wyjechać z Polski. Mężczyzna został zatrzymany kilka dni później w Niemczech.

Sprawa szybko zaczęła zataczać coraz szersze kręgi. Prokuratura badała zachowanie osób znajdujących się na miejscu oraz możliwość pomocy w ucieczce. W trakcie procesu biegli oszacowali też, że Żak mógł mieć w chwili wypadku od 1,1 do 1,4 promila alkoholu we krwi.

Dwa lata oczekiwania. Sąd podjął decyzję

16 lipca 2026 roku zapadł wyrok. Łukasz Żak został skazany na 20 lat więzienia i otrzymał dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów. O warunkowe przedterminowe zwolnienie będzie mógł ubiegać się dopiero po 15 latach.

Dla Pauliny ostatnie dwa lata oznaczały walkę o powrót do życia po ciężkich obrażeniach. Dla bliskich Rafała P. tragedia oznacza stratę, której żaden wyrok nie cofnie. Sądowy finał zamknął jednak jeden z najważniejszych etapów sprawy, która od września 2024 roku poruszała Warszawę.

− Zakochała się. Przystojny, szarmancki, robił wrażenie nie tylko na Paulinie, ale i na nas. Dobrze zagrał − mówiła „Super Expressowi” ciotka Pauliny.

− Powiedział „zabiłem człowieka, uciekam z Polski” − relacjonowała Karolina K.