Kobieta po ukończeniu 60 lat może złożyć wniosek o emeryturę. Jeśli jednak ma zaledwie 10 lat stażu, wysokość wypłaty zależy przede wszystkim od środków zgromadzonych na jej koncie emerytalnym.
Tego wiele osób się nie spodziewa. Sam wiek nie gwarantuje minimalnej emerytury
W Polsce wiek emerytalny dla kobiet wynosi 60 lat, a dla mężczyzn 65 lat. Osiągnięcie tej granicy otwiera drogę do świadczenia, ale ZUS nie zaczyna wypłacać pieniędzy automatycznie. Trzeba złożyć wniosek, po którym Zakład analizuje zgromadzone składki i przebieg ubezpieczenia.
Kluczowy okazuje się także staż. Kobieta potrzebuje co najmniej 20 lat okresów składkowych i nieskładkowych, aby jej emerytura została podwyższona do ustawowego minimum. Dla mężczyzny wymagane jest 25 lat. Dziesięć lat pracy nie daje więc kobiecie gwarancji minimalnej wypłaty.
Kwota może zaskoczyć. Przy 10 latach pracy mowa o setkach złotych
W analizowanym przykładzie 60-latka przez 10 lat pracowała na umowie o pracę i zarabiała na poziomie płacy minimalnej. Przy takich założeniach jej świadczenie może wynieść około 300–350 zł miesięcznie. Nie działa tu zasada, według której połowa wymaganego stażu oznacza połowę emerytury minimalnej.
ZUS bierze pod uwagę między innymi zwaloryzowane składki, środki na subkoncie, kapitał początkowy oraz średnie dalsze trwanie życia. W efekcie krótki okres opłacania składek i niewysokie zarobki mogą przełożyć się na świadczenie liczone w setkach złotych.
Jedna decyzja może mocno wpłynąć na przyszłą wypłatę
Dłuższa aktywność zawodowa może zwiększyć przyszłą emeryturę. Kolejne miesiące pracy oznaczają dalsze składki, a późniejsze przejście na świadczenie wpływa również na okres, przez który zgromadzony kapitał będzie statystycznie wypłacany.
Obecna minimalna emerytura wynosi 1978,49 zł brutto, jednak nie każdy senior ma prawo do podwyższenia świadczenia do tej kwoty. Przykład 60-latki z 10-letnim stażem pokazuje, jak wielkie znaczenie obok wieku mają lata pracy i suma zgromadzonych składek.
Obserwuj nas na Google







