W nocy z piątku na sobotę 12 września w środkowej Bułgarii doszło do eksplozji i pożaru na terenie obiektu związanego z koncernem zbrojeniowym EMCO. Ogień objął bazę magazynową i zaczął rozprzestrzeniać się na kolejne budynki.

Nocna eksplozja postawiła służby na nogi. To już kolejny taki przypadek

Według przekazanych informacji w zdarzeniu nikt nie ucierpiał. Gubernatorka obwodu Gabrowo Kristina Sidorowa informowała, że pożar przemieszczał się z magazynu do magazynu. To szczególnie niepokojące, bo w sierpniu doszło do wybuchu także w innym obiekcie należącym do EMCO.

Zobacz także:

Firma jest kierowana przez bułgarskiego handlarza bronią Emiliana Gebrewa. Jego nazwisko od lat pojawia się w kontekście głośnych śledztw. W 2015 roku Gebrew, jego syn oraz partner biznesowy stali się ofiarami próby otrucia.

Padły pytania o Rosję. Polityk ostro reaguje po eksplozji

Do nocnych wydarzeń odniósł się Bożidar Bożanow, były minister ds. e-administracji. Polityk zwrócił uwagę na liczbę incydentów dotyczących magazynów amunicji i zarzucił władzom brak odpowiedniej reakcji. Wprost poruszył też kwestię możliwego rosyjskiego tropu.

Sprawa ma szersze tło. W 2020 roku bułgarska prokuratura oskarżyła trzech obywateli Rosji w związku ze śledztwem dotyczącym próby otrucia Gebrewa. Według śledczych byli oni domniemanymi oficerami rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU.

Historia EMCO tylko podsyca pytania. Śledczy już wcześniej łączyli zdarzenia

W 2024 roku Bułgaria wydała nakazy aresztowania sześciu Rosjan oskarżonych o udział w zniszczeniu magazynów EMCO. W obiektach tych w latach 2011–2020 przechowywano amunicję przeznaczoną na eksport do Ukrainy i Gruzji.

Bułgarscy prokuratorzy wskazywali wcześniej na możliwy związek między eksplozjami w kraju, próbą otrucia Gebrewa oraz wybuchami w czeskich składach amunicji w 2014 roku. Rosja odrzucała stawiane jej zarzuty. Przyczyna najnowszego pożaru nie została przesądzona.