Sobotnie spotkanie 12 września rozpoczęło się dopiero o godz. 13.15, czyli 15 minut później, niż planowano. Powodem było nagłe zdarzenie medyczne na trybunach Eintracht-Stadion. Pomocy potrzebował 52-letni kibic gospodarzy.

Białe płachty pojawiły się na trybunach. Mecz musiał poczekać

Ratownicy natychmiast rozpoczęli działania, a miejsce akcji osłonięto dużymi białymi płachtami. Przez stadionowe głośniki przekazano, że trwa walka o życie mężczyzny. Piłkarze Eintrachtu pozostali na murawie i przedłużyli rozgrzewkę, natomiast zawodnicy Dynama Drezno początkowo przebywali w szatni.

Zobacz także:

Ostatecznie obie drużyny pojawiły się na boisku, a spotkanie ruszyło z kwadransem opóźnienia. Wtedy nie było jeszcze wiadomo, że podczas meczu kibice usłyszą tragiczną informację. 52-letniego fana Eintrachtu nie udało się uratować. Mężczyzna zmarł podczas transportu do szpitala.

Stadion ucichł. Kibice obu drużyn zareagowali tak samo

Eintracht Brunszwik przekazał, że mimo natychmiast podjętych działań życie kibica nie zostało uratowane. Klub skierował wyrazy współczucia do jego rodziny i bliskich. Podkreślił również, że w takiej chwili piłka nożna schodzi na dalszy plan.

W pierwszej połowie kibice obu zespołów zrezygnowali z dopingu. Atmosfera zmieniła się dopiero po przerwie. Rodzina zmarłego poprosiła, aby fani ponownie głośno wspierali Eintracht. Jej życzenie zostało spełnione i wraz z początkiem drugiej części spotkania doping wrócił na trybuny.

Mecz rozegrano do końca. Eintracht Brunszwik i Dynamo Drezno podzieliły się punktami po remisie 2:2. Tego dnia wynik pozostał jednak w cieniu wydarzeń, które rozpoczęły się jeszcze przed pierwszym gwizdkiem.