Wieczór 26 października przyniósł mieszkańcom ukraińskiej stolicy kolejne dramatyczne chwile. Wydarzenia rozegrały się błyskawicznie, a ich skutki dotknęły miejsc, w których na co dzień przebywają setki ludzi. Do sprawy odniósł się sam prezydent Ukrainy.

Rosyjskie rakiety spadły na Kijów. Dramat rozegrał się w ciągu kilku minut

W poniedziałek 26 października, tuż przed godziną 22 czasu lokalnego, Rosja przeprowadziła atak rakietami balistycznymi na Kijów. Potężne eksplozje rozległy się zaledwie kilka minut po ostrzeżeniu wydanym przez ukraińskie Siły Powietrzne. Pociski uderzyły w rejony zamieszkane przez ludność cywilną.

Zobacz także:

Pierwsze informacje o skutkach ostrzału były dramatyczne. Mer Kijowa Witalij Kliczko przekazał, że zginęła co najmniej jedna osoba, a dziesięć zostało rannych. Ciało ofiary ratownicy odnaleźli pod gruzami częściowo zniszczonego trzypiętrowego budynku. Służby rozpoczęły poszukiwania kolejnych osób, które mogły zostać uwięzione.

Szczególnie niepokojące okazały się doniesienia z terenu kampusu uniwersyteckiego. To właśnie tam znalazło się wielu poszkodowanych studentów. Wśród rannych byli również członkowie załogi pogotowia ratunkowego, którzy jechali z pomocą osobom dotkniętym atakiem. Skala uszkodzeń objęła także pobliskie obiekty.

Szpital, szkoła i akademik wśród uszkodzonych budynków. Kijów liczy straty

Lista miejsc dotkniętych ostrzałem pokazuje, jak rozległe były skutki nocnego ataku. Uszkodzone zostały budynek szkolny, akademik oraz kilka bloków mieszkalnych. Zniszczenia odnotowano również na terenie uczelni. To właśnie obecność studentów wśród rannych stała się jednym z najbardziej przejmujących elementów doniesień.

W dzielnicy Desniańskiej jeden z pocisków eksplodował w pobliżu stacji metra. Z kolei w dzielnicy Dnieprowskiej uszkodzony został szpital. Informacje przekazane przez Witalija Kliczkę wskazują, że skutki uderzeń objęły różne części stolicy. Ratownicy kontynuowali działania w miejscach, gdzie mogły znajdować się kolejne ofiary.

Prezydent Wołodymyr Zełenski zwrócił uwagę na lokalizacje trafień. Wskazał teren uczelni, okolice Parku Kioto oraz dzielnice mieszkaniowe. Podkreślił, że były to zatłoczone miejsca, w których pobliżu nie znajdowały się obiekty wojskowe. W jego ocenie oznacza to, że celem ataku było miasto i jego cywilna infrastruktura.

Zełenski kieruje mocny apel do Zachodu. Wskazał, czego pilnie potrzebuje Ukraina

Po nocnych wydarzeniach Wołodymyr Zełenski zabrał głos w mediach społecznościowych. Ukraiński przywódca ostro ocenił rosyjski ostrzał i zwrócił się bezpośrednio do państw wspierających Kijów. Jego stanowisko było jednoznaczne – opóźnienia w dostawach obrony powietrznej zwiększają zagrożenie dla mieszkańców Ukrainy.

Prezydent podkreślił jednak jeszcze jedną kwestię. Ukraina potrzebuje nie tylko ochrony przed nadlatującymi pociskami, ale również narzędzi umożliwiających niszczenie rosyjskich wyrzutni rakiet balistycznych. Według Zełenskiego właśnie takie działania byłyby najskuteczniejszym sposobem ratowania ludzkiego życia.

To szczególnie istotny element apelu skierowanego do zachodnich partnerów. Zełenski nie ograniczył się do wskazania zniszczeń i liczby poszkodowanych. Powiązał bezpieczeństwo ukraińskich miast z tempem dostarczania potrzebnego uzbrojenia, podkreślając, że jego kraj nie może zostać pozostawiony bez odpowiedniej pomocy.

W chwili przekazania informacji bilans wynosił co najmniej jedną ofiarę śmiertelną i dziesięciu rannych. Akcja ratunkowa nadal trwała, a pod ruinami mogli znajdować się ludzie. Wobec tych doniesień apel Zełenskiego nabrał szczególnej wagi. Prezydent domaga się środków, które pozwolą zapobiegać kolejnym podobnym tragediom.