Przez lata tworzyli duet, który doskonale znało częstochowskie środowisko artystyczne. Wspólnie pracowali, podróżowali i pomagali innym. Jeszcze niedawno mieli przed sobą kolejne plany. Wszystko zmieniło się podczas pobytu w sanatorium.
Dramat w sanatorium. Elżbieta i Lech Ledeccy zmarli w odstępie 60 godzin
Nie żyją Elżbieta i Lech Ledeccy, cenieni artyści związani z Częstochową. Ona miała 77 lat, on 78. Małżonkowie spędzali wspólnie czas w sanatorium w Wieńcu-Zdroju w województwie kujawsko-pomorskim. To właśnie tam doszło do dramatycznych wydarzeń, które zakończyły ich ponad 60-letnią wspólną drogę.
Zobacz także:
Stan zdrowia Elżbiety Ledeckiej wymagał przewiezienia jej do szpitala. Rozstanie, które miało być związane z leczeniem, okazało się ostatnim spotkaniem małżonków. Niedługo później, 20 października 2026 roku, Lech Ledecki zmarł z powodu zapalenia płuc. Jego żona nie wiedziała, że straciła ukochanego męża.
Zaledwie około 60 godzin później, w piątek 23 października, zmarła również Elżbieta Ledecka. Przyczyną jej śmierci była choroba nerek. Tragiczny zbieg okoliczności poruszył osoby, które znały artystów. Para, która niemal całe dorosłe życie spędziła razem, odeszła w odstępie niespełna trzech dni.
Poznali się jeszcze w szkole. Ich niezwykła historia trwała ponad sześć dekad
Elżbieta i Lech poznali się w liceum plastycznym w Częstochowie. Wspólne zainteresowania szybko stały się fundamentem wieloletniej relacji. Później oboje studiowali we Wrocławiu, gdzie na świat przyszedł ich syn. Po powrocie do Częstochowy konsekwentnie rozwijali swoje artystyczne pasje.
Zajmowali się malarstwem, ceramiką, rzeźbą, grafiką użytkową i projektowaniem wnętrz. Ich prace można było oglądać zarówno w Polsce, jak i poza jej granicami. Współtworzyli również kawiarnię artystyczną Bon Art, a przez lata aktywnie działali w Związku Polskich Artystów Plastyków.
Nie ograniczali się jednak do własnej twórczości. Lech pracował w wojewódzkim domu kultury, a Elżbieta uczyła w liceach. Oboje angażowali się w działalność dobroczynną. Przekazywali swoje dzieła na aukcje, wspierając między innymi częstochowskie hospicjum. Do pomagania zachęcali także innych artystów.
Przed ostatnim wyjazdem zrobili coś wyjątkowego. Ta pamiątka nabrała nowego znaczenia
Szczególnie poruszający jest szczegół, który ujawnił przyjaciel rodziny, Tadeusz Piersiak. Jeszcze przed wyjazdem do sanatorium małżonkowie przekazali do składu książkę poświęconą ich życiu i twórczości. Miała pozostać wyjątkową pamiątką dla wnuka.
Jak wspominał Piersiak, artyści żartowali nawet, że publikacja będzie ich pożegnaniem. Nikt nie przypuszczał wówczas, jak szybko te słowa nabiorą zupełnie innego znaczenia. Małżonkowie planowali przecież powrót do Częstochowy i dalszą realizację swoich zamierzeń.
Częstochowa żegna niezwykłe małżeństwo. Pozostawili po sobie coś bezcennego
Śmierć Ledeckich jest ogromną stratą dla częstochowskiego środowiska artystycznego. Krzysztof Kamil Malewicz, prezes miejscowego okręgu Związku Polskich Artystów Plastyków, wspomina ich jako niezwykle zgrany duet. Znajomi kojarzyli Elżbietę i Lecha przede wszystkim razem.
W pożegnaniu opublikowanym przez częstochowski ZPAP podkreślono wyjątkowy styl ich prac i trwały ślad, jaki pozostawili w sztuce. Ich obrazy, rzeźby i ceramika nadal będą przypominać o wspólnej pasji, która towarzyszyła im przez całe życie.
Na 26 października termin pogrzebu nie był jeszcze ustalony. Wiadomo jedynie, że uroczystość ma odbyć się po 1 listopada. Elżbieta i Lech Ledeccy pozostawili po sobie nie tylko artystyczny dorobek, lecz także historię ponad 60 lat wspólnego życia, której ostatni rozdział okazał się wyjątkowo przejmujący.
Obserwuj nas na Google







