Osiągnięcie wieku emerytalnego otwiera drogę do świadczenia, ale nie oznacza automatycznie gwarancji określonej kwoty. Szczególnie wyraźnie widać to na przykładzie 60-letniej kobiety, która ma za sobą zaledwie 10 lat pracy.
Skończyła 60 lat. To jednak dopiero początek
Wiek emerytalny w Polsce wynosi 60 lat dla kobiet oraz 65 lat dla mężczyzn. Po jego osiągnięciu można złożyć wniosek o emeryturę. Sam wiek nie przesądza jednak o tym, ile pieniędzy każdego miesiąca będzie wypłacał ZUS.
Zobacz także:
Kluczowy okazuje się zgromadzony kapitał. Na wysokość świadczenia wpływają między innymi zwaloryzowany kapitał początkowy, pieniądze zapisane na subkoncie oraz średnie dalsze trwanie życia wyrażone w miesiącach.
To właśnie dlatego dwie osoby przechodzące na emeryturę w tym samym wieku mogą zobaczyć na swoich decyzjach z ZUS zupełnie inne kwoty. Liczy się bowiem nie tylko moment złożenia wniosku, ale przede wszystkim to, ile udało się wcześniej zgromadzić.
10 lat pracy nie daje połowy minimalnej emerytury
W tym miejscu pojawia się pułapka, która może zaskoczyć przyszłych emerytów. Kobieta potrzebuje 20 lat stażu, aby uzyskać gwarancję emerytury minimalnej. W przypadku mężczyzny wymagane jest 25 lat.
Można więc pomyśleć, że kobieta z 10-letnim stażem, czyli połową wymaganego okresu, otrzyma połowę minimalnego świadczenia. System tak jednak nie działa. Częściowe wypracowanie wymaganego stażu nie oznacza prawa do proporcjonalnej części emerytury minimalnej.
Od marca 2026 roku, po waloryzacji wynoszącej 5,3 proc., minimalna emerytura to 1978,49 zł brutto, czyli około 1800 zł na rękę. Nazwa może być jednak myląca, ponieważ ZUS może wypłacać świadczenia znacznie niższe od tej kwoty.
ZUS nie ma tutaj dolnej granicy wypłaty
Jeżeli senior nie spełnia warunków wymaganych do zagwarantowania emerytury minimalnej, świadczenie zostaje wyliczone na podstawie zgromadzonego kapitału. Nie działa tu zasada, zgodnie z którą każdemu po osiągnięciu wieku emerytalnego należy się co najmniej określona suma.
Znaczenie ma więc przebieg całej aktywności zawodowej. ZUS wskazuje, że najpierw trzeba zgromadzić odpowiedni kapitał, a dopiero później przejście na emeryturę pozwala wykorzystać go do wyliczenia świadczenia. Dłuższa praca może zatem przełożyć się na wyższą wypłatę.
Skalę różnicy dobrze pokazują dane przywołane przez Interię. Przeciętna emerytura po marcowej waloryzacji wyniosła 4509,64 zł. W przypadku osoby z bardzo krótkim stażem rezultat może być nieporównywalnie niższy.
Dopiero ta kwota pokazuje, co oznacza 10 lat pracy
Wróćmy więc do 60-letniej kobiety, która przepracowała jedynie dekadę. Ma już wymagany wiek, ale brakuje jej kolejnych 10 lat stażu potrzebnych do uzyskania gwarancji minimalnej emerytury.
Jeżeli przez okres aktywności zawodowej zarabiała najniższą krajową, jej świadczenie zostanie wyliczone na podstawie zgromadzonych składek. Nie dostanie ani minimalnej emerytury, ani automatycznie jej połowy.
I właśnie tutaj pojawia się najważniejsza liczba. Przy takich założeniach 60-latka po zaledwie 10 latach pracy może liczyć na emeryturę wynoszącą najwyżej około 300 zł. Różnica względem ustawowej emerytury minimalnej może więc sięgać ponad tysiąca złotych miesięcznie.
Obserwuj nas na Google







