37-letnia Emilia Koprowska z Koszalina zaginęła 30 sierpnia podczas pobytu w Darłowie. Wcześniej między nią a mężem doszło do kłótni. Ostatnią znaną policji osobą, która fizycznie rozmawiała z kobietą, był taksówkarz.

Ostatni SMS miał nadejść około godziny 22

To właśnie wydarzenia z wieczoru 30 sierpnia budzą ogromne emocje. Mąż Emilii przekazał, że po kłótni wrócił sam do Koszalina. Według jego relacji około godziny 22 otrzymał od żony ostatnią wiadomość SMS.

Zobacz także:

Jej sens był jednoznacznie pożegnalny. Emilia miała napisać, że kocha męża, nie zostanie odnaleziona, tak musi być i że się z nim żegna. To miała być ostatnia wiadomość, jaką 37-latka wysłała do niego przed zaginięciem.

Kilka zdań nabiera dziś ogromnego znaczenia

Wiadomość zwraca uwagę także ze względu na to, co miało dziać się wcześniej. Po kłótni zapłakaną Emilię widział przypadkowy przechodzień. Później kobieta wsiadła do taksówki. Kierowca relacjonował, że podczas jazdy pisała na WhatsAppie i zanosiła się płaczem.

Taksówkarz zawiózł ją pod jeden z hoteli w Darłowie. Emilia zapłaciła za przejazd, zabrała wizytówkę kierowcy i zasugerowała, że być może zadzwoni w sprawie powrotu do Koszalina. Według informacji przekazanych przez policję to on był ostatnią osobą, która fizycznie widziała 37-latkę.

Policja odtwarza ostatnie kontakty Emilii

Śledczy zabezpieczyli telefony, laptop oraz tablet należące do zaginionej. Urządzenia mają pomóc w odtworzeniu jej kontaktów i aktywności z ostatnich godzin przed zniknięciem.

Policja informowała również o wątpliwościach dotyczących rzetelności relacji męża, który miał zmieniać chronologię wydarzeń. Jednocześnie służby wyraźnie zaznaczają, że mężczyzna nie ma statusu podejrzanego i nie przedstawiono mu zarzutów.

Poszukiwania Emilii Koprowskiej nadal trwają. W tej sytuacji ostatni SMS pozostaje jednym z najbardziej przejmujących elementów całej historii.