Wyjazd do sanatorium dla wielu osób jest szansą na poprawę zdrowia i odpoczynek. Tymczasem w całym kraju dochodzi do sytuacji, które kosztują system ogromne pieniądze. Najnowsze dane pokazują skalę problemu, a proponowane rozwiązania mogą zaskoczyć kuracjuszy.
Tysiące osób nie przyjeżdżają do sanatoriów. Straty są gigantyczne
Problem dotyczy pacjentów, którzy otrzymują skierowanie na leczenie uzdrowiskowe, ale ostatecznie nie pojawiają się w wyznaczonym terminie. Część rezygnuje w ostatniej chwili, inni w ogóle nie informują o swojej nieobecności. Dla sanatoriów oznacza to puste pokoje i miejsca, których nie zawsze można już przekazać kolejnym chętnym.
Zobacz także:
Skala zjawiska może szokować. Tylko w pierwszym półroczu 2026 roku nie zrealizowano blisko 12 tysięcy skierowań do sanatoriów finansowanych przez NFZ. To aż 5,49 proc. wszystkich świadczeń. Jeszcze większe wrażenie robi wartość niewykorzystanych miejsc, która przekroczyła 75,5 mln zł.
Dla porównania w całym 2025 roku wartość pustych miejsc wyniosła 52,57 mln zł, a rok wcześniej 55,73 mln zł. Oznacza to, że zaledwie sześć miesięcy 2026 roku przyniosło większe straty niż każdy z tych dwóch pełnych lat. Problem nie dotyczy więc pojedynczych przypadków, lecz tysięcy niewykorzystanych możliwości leczenia.
Niepokojące dane przekazała również Polska Grupa Uzdrowisk. W pierwszej połowie roku odnotowała 1174 przypadki nieprzyjazdu kuracjuszy. W jednym z obiektów takie sytuacje dotyczyły nawet 20 proc. turnusów.
Sanatoria chcą surowych zasad. W grę wchodzi nawet rok karencji
Właśnie dlatego rząd, NFZ i parlamentarny zespół analizują nowe rozwiązania. Najbardziej dotkliwa propozycja zakłada wprowadzenie 12-miesięcznej karencji dla osób, które bez uprzedzenia nie stawią się na turnusie. Taki pacjent musiałby liczyć się z rocznym okresem ograniczenia możliwości ponownego skorzystania z leczenia uzdrowiskowego.
Co ważne, kara nie została jeszcze wprowadzona. Na razie jest to jeden z pomysłów, nad którymi trwają prace. Uzdrowiska podkreślają przy tym, że nowe zasady powinny uwzględniać nagłe choroby, sytuacje losowe i inne uzasadnione powody rezygnacji. Największym problemem pozostają nieobecności bez wcześniejszego powiadomienia.
Powody niewykorzystania skierowań bywają bardzo różne. Pacjentom nie zawsze odpowiada termin wyjazdu, czasem przeszkodą są koszty, trudności z dojazdem lub konieczność opieki nad bliskimi. Zdarza się również, że kuracjusze chcą wyjechać razem z małżonkiem albo mają już zaplanowany urlop.
Nowy obowiązek dla kuracjuszy? Ważne będą dwa terminy
Roczna karencja to niejedyna rozważana zmiana. Pojawił się także pomysł obowiązkowego potwierdzania przyjazdu do sanatorium na 21 dni przed rozpoczęciem turnusu. Wcześniej, bo na 30 dni przed wyjazdem, pacjent miałby otrzymywać przypomnienie o zaplanowanym leczeniu.
Planowane rozwiązania obejmują również obowiązek podawania aktualnego numeru telefonu i adresu e-mail. Dzięki temu NFZ mógłby sprawniej kontaktować się z kuracjuszami. Rozważane są też skuteczniejsze listy rezerwowe, które pozwalałyby szybciej przydzielać zwolnione miejsca osobom oczekującym na leczenie.
To szczególnie ważne, ponieważ każde puste miejsce oznacza nie tylko niewykorzystane łóżko, ale również przygotowane wyżywienie, zabiegi i pracę personelu. Ostateczne decyzje dotyczące nowych przepisów jeszcze nie zapadły. Już teraz wiadomo jednak, że sposób potwierdzania wyjazdów do sanatoriów znalazł się pod lupą.
Obserwuj nas na Google







