21 października 2026 roku w Sądzie Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim zapadł wyrok w sprawie Sebastiana Majtczaka. 34-latek odpowiadał za spowodowanie wypadku, w którym zginęła trzyosobowa rodzina. Oskarżony do końca przekonywał, że nie ponosi winy za tragedię. Sąd ocenił jednak wydarzenia na autostradzie A1 zupełnie inaczej.
Sebastian Majtczak skazany! Sąd wymierzył mu najwyższą możliwą karę
Decyzję ogłosiła sędzia Renata Folkman. Sebastian Majtczak został uznany za winnego spowodowania śmiertelnego wypadku z 16 września 2023 roku na autostradzie A1. Sąd skazał go na osiem lat bezwzględnego pozbawienia wolności. To maksymalny wymiar kary przewidziany przez przepisy mające zastosowanie w tej sprawie.
Zobacz także:
Wyrok jest szczególnie istotny w kontekście żądań prokuratury, która domagała się właśnie ośmiu lat więzienia. Oskarżyciel chciał również 15-letniego zakazu prowadzenia pojazdów oraz łącznie 2,2 mln zł zadośćuczynienia dla rodzin ofiar. Obrona prezentowała zupełnie odmienne stanowisko i konsekwentnie wnosiła o uniewinnienie Majtczaka.
Tragedia na A1 odebrała życie całej rodzinie. Te wydarzenia wstrząsnęły Polską
Do tragicznego zdarzenia doszło 16 września 2023 roku w rejonie Sierosławia. Martyna, Patryk i ich pięcioletni syn Oliwier wracali z wakacji do Myszkowa. Podróżowali samochodem marki Kia, gdy doszło do zderzenia z BMW prowadzonym przez Sebastiana Majtczaka. Kia uderzyła w bariery i stanęła w płomieniach. Cała trójka zginęła.
Jednym z najważniejszych elementów procesu była prędkość BMW. Według ustaleń śledczych samochód poruszał się tuż przed tragedią z prędkością przekraczającą 300 km na godz. Biegli wskazywali, że Majtczak stracił panowanie nad pojazdem i zjechał z lewego na środkowy pas ruchu, gdzie doszło do zderzenia z Kią.
Majtczak chciał uniewinnienia. Jego wersja wydarzeń nie przekonała sądu
Podczas procesu oskarżony nie przyznawał się do winy. Utrzymywał, że jechał z prędkością około 170 km na godz., a kierowca Kii miał zajechać mu drogę. Obrona próbowała również podważyć ustalenia biegłych, przedstawiając prywatną ekspertyzę wskazującą między innymi na możliwość awarii opony w BMW.
Sprawa budziła ogromne emocje także z powodu zachowania Majtczaka po wypadku. Mężczyzna wyjechał z Polski, a następnie przebywał w Dubaju. Do kraju został sprowadzony w maju 2025 roku. Proces rozpoczął się we wrześniu 2025 roku i zakończył 7 października 2026 roku. Dwa tygodnie później sąd ogłosił rozstrzygnięcie.
Osiem lat więzienia za tragedię na A1. Dlaczego sąd nie mógł wymierzyć surowszej kary?
Wymiar kary był jednym z najbardziej komentowanych aspektów sprawy. Choć od stycznia 2026 roku obowiązują surowsze przepisy dotyczące szczególnie niebezpiecznych zachowań na drogach, nie można było zastosować ich wstecz na niekorzyść oskarżonego. Dla czynu zarzucanego Majtczakowi maksymalną karą pozostawało osiem lat więzienia.
Dzisiejszy wyrok oznacza, że sąd przychylił się do żądania prokuratury w kwestii długości kary pozbawienia wolności. Po ponad trzech latach od tragedii na A1 zapadła decyzja o odpowiedzialności karnej kierowcy BMW. Dla bliskich Martyny, Patryka i Oliwiera to ważny moment w sprawie, która na zawsze zmieniła ich życie.
Obserwuj nas na Google







