To miał być zwykły przejazd drogą ekspresową. Jednak wydarzenia z wtorku, 6 października, zakończyły się dramatem, którego skutki są nieodwracalne. Teraz prokuratura odsłania kulisy zdarzenia i podejmuje zdecydowane kroki wobec dwóch mężczyzn podróżujących BMW.

BMW pędziło 270 km/h. Pasażer miał namawiać kierowcę do szybszej jazdy

Nowe ustalenia dotyczące śmiertelnego wypadku na trasie S10 w okolicach Kobylanki, niedaleko Stargardu, są porażające. Według Prokuratury Okręgowej w Szczecinie BMW poruszało się z prędkością sięgającą 270 km/h. Co więcej, dramatyczny przejazd był nagrywany telefonem przez pasażera samochodu.

Zobacz także:

To jednak nie wszystko. Z dotychczasowych ustaleń śledczych wynika, że pasażer miał nakłaniać kierowcę do rażącego przekroczenia prędkości. Nagranie zarejestrowało nie tylko szaleńczą jazdę, ale również sam moment wypadku. Ostatnia utrwalona prędkość wynosiła aż 270 km/h.

W pewnej chwili kierowca BMW stracił panowanie nad samochodem i uderzył w jadącą przed nim Toyotę, która poruszała się zgodnie z przepisami. Skutki tego zdarzenia okazały się tragiczne. Życie stracił 70-letni mężczyzna, a ranna kobieta została przewieziona do szpitala.

Po wypadku wydarzyło się coś jeszcze. Kierowca BMW opuścił miejsce tragedii

Dramatyczne zdarzenie nie zakończyło się na zderzeniu samochodów. Jak ustalono, pasażer BMW pozostał na miejscu wypadku, natomiast kierowca odjechał. Dopiero po niespełna godzinie został przywieziony przez bliską osobę do Komendy Powiatowej Policji w Stargardzie.

Śledczy sprawdzili również stan trzeźwości obu mężczyzn. Ustalono, że kierowca BMW w chwili wypadku był trzeźwy, natomiast jego pasażer znajdował się pod wpływem alkoholu. Testy nie wykazały obecności środków odurzających u żadnego z nich.

Te informacje są szczególnie istotne w świetle ustaleń dotyczących zachowania pasażera. Według prokuratury nie ograniczał się on do rejestrowania jazdy telefonem. Miał również zachęcać osobę prowadzącą BMW do rozwijania niebezpiecznej prędkości.

Prokuratura postawiła zarzuty obu mężczyznom. Grozi im nawet 20 lat więzienia

Sprawa nabrała poważnego obrotu 8 października. Prokuratura Okręgowa w Szczecinie poinformowała o przedstawieniu zarzutów zarówno kierowcy, jak i pasażerowi BMW. Obaj są podejrzani o wspólne i w porozumieniu spowodowanie wypadku drogowego przy rażącym przekroczeniu prędkości.

To ważny szczegół, ponieważ zarzuty nie dotyczą wyłącznie mężczyzny siedzącego za kierownicą. Śledczy uznali, że zgromadzone dotychczas informacje dają podstawy do pociągnięcia do odpowiedzialności również pasażera, który miał wpływać na zachowanie kierowcy.

Obaj mężczyźni nie przyznali się do zarzucanego czynu i odmówili składania wyjaśnień. Prokurator wystąpił z wnioskami o zastosowanie wobec nich trzymiesięcznego tymczasowego aresztowania. Każdemu z podejrzanych grozi kara do 20 lat pozbawienia wolności.

Tragedia na S10 pokazuje, jak dramatyczne mogą być skutki skrajnie niebezpiecznej jazdy. Szczególne znaczenie w tej sprawie ma nagranie wykonane wewnątrz BMW. To właśnie ono utrwaliło przebieg zdarzeń, które zakończyły się śmiercią człowieka.