20-letni Mariusz M. z Pamięcina w województwie lubuskim zniknął 17 stycznia 2026 r. Tego wieczoru spotykał się ze znajomymi. Przed godz. 22 bliscy odebrali go i odwieźli do domu. Wszystko wskazywało na to, że noc zakończy się zupełnie zwyczajnie. Stało się jednak inaczej.

Wyszedł z domu i nagle ślad się urwał

Niedługo po powrocie Mariusz ponownie wyszedł. Nie było wiadomo, dokąd się kierował ani jaki miał plan. Nie pojawił się już u znajomych, nie nawiązał kontaktu z rodziną, a jego telefon przestał być aktywny. Rozpoczęły się szeroko zakrojone poszukiwania.

Zobacz także:

Do działań zaangażowano policjantów, strażaków i żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej. Wykorzystywano drony wyposażone w kamery termowizyjne, quady, psy tropiące oraz policyjny śmigłowiec. Sprawdzano lasy i trudno dostępne miejsca. Mimo ogromnej mobilizacji długo nie udało się znaleźć odpowiedzi.

Rodzina wciąż liczyła, że 20-latek wróci. Siostra Mariusza publikowała w internecie apele i prosiła brata, by dał choć jeden znak. Mijały jednak kolejne tygodnie i miesiące, a sprawa pozostawała bez przełomu.

Wydarzyło się coś, co zmieniło kierunek sprawy

Przełom nastąpił dopiero w miejscowości Pławidło pod Słubicami. Podczas wycinki drzew pracownicy natrafili w pobliżu rowu melioracyjnego na ludzkie szczątki. Przy nich znajdowały się również elementy odzieży.

Na miejscu pojawiły się służby. Teren został dokładnie sprawdzony, a odnalezione szczątki zabezpieczono do dalszych badań. Prokuratura wszczęła postępowanie dotyczące śmierci mężczyzny. Od początku pojawiła się również hipoteza, kim może być zmarły, ale śledczy potrzebowali jednoznacznego potwierdzenia.

Kluczowe miały okazać się badania DNA. To właśnie ich wynik mógł zakończyć miesiące niepewności i odpowiedzieć na pytanie, które od stycznia pozostawało bez odpowiedzi.

Wyniki DNA nie pozostawiły już wątpliwości

6 października poznano rezultat badań. Prokuratura Okręgowa w Gorzowie Wielkopolskim potwierdziła, że szczątki znalezione we wrześniu w Pławidle należą do zaginionego Mariusza M. z Pamięcina. Wielomiesięczne poszukiwania 20-latka zakończyły się najgorszą z możliwych wiadomości.

To jednak nie zamyka sprawy. Śledztwo nadal trwa, a jego najważniejszym elementem będzie teraz ustalenie okoliczności śmierci młodego mężczyzny. Śledczy czekają na opinię biegłego medyka sądowego, która może wskazać jej przyczynę.

Na obecnym etapie nie wiadomo, czy doszło do nieszczęśliwego wypadku, czy w zdarzeniu mogły uczestniczyć inne osoby. Odpowiedź na to pytanie ma przynieść dalsze postępowanie i ekspertyza, na którą oczekuje prokuratura.