Jeszcze niedawno zakładał mundur, wyjeżdżał na patrole i planował przyszłość. Teraz musi uczyć się życia na nowo. Historia młodego funkcjonariusza pokazuje, jak ogromną cenę można zapłacić za ratowanie innych. A jego ostatnie pożegnanie z policją okazało się szczególnie bolesne.
Policjant z Chorzowa uratował 17 osób. Tamta noc zmieniła jego życie
W nocy z 8 na 9 sierpnia 2025 roku przy ulicy Morcinka w Chorzowie wybuchł pożar. Starszy posterunkowy Łukasz Schön i jego patrolowy partner Patryk ruszyli na pomoc mieszkańcom czteropiętrowego bloku. W budynku panowały skrajnie trudne warunki, a na drugim piętrze znajdowała się kobieta potrzebująca ratunku.
Zobacz także:
Funkcjonariusze nie czekali bezczynnie na rozwój wydarzeń. Pomagali mieszkańcom opuścić zadymiony budynek, wracając po kolejne osoby. Łącznie ewakuowali 17 ludzi. Niestety, podczas akcji doszło również do tragedii. Zginął jeden z mieszkańców, a kobieta z drugiego piętra została poważnie poszkodowana.
Dla Łukasza dramat nie skończył się wraz z zakończeniem akcji. Policjant stracił przytomność przed budynkiem i trafił do szpitala. Okazało się, że zatruł się tlenkiem węgla. Początkowo liczył, że dzięki odpoczynkowi i rehabilitacji odzyska zdrowie. Rzeczywistość przyniosła jednak znacznie trudniejszą diagnozę.
Lekarze odkryli niezwykle rzadką chorobę. Jego ciało przestało go słuchać
W październiku 2025 roku u Schöna rozpoznano zespół Lance’a-Adamsa, rzadkie zaburzenie neurologiczne związane z niedotlenieniem mózgu. Choroba wywołuje mimowolne skurcze mięśni. Wystarczy nagły dźwięk, błysk światła lub zwykły ruch, by ciało zaczęło reagować w sposób, nad którym mężczyzna nie ma kontroli.
Skutki okazały się druzgocące. Dawniej sprawny funkcjonariusz musiał ponownie uczyć się chodzić. Przez pewien czas potrzebował pomocy ojca nawet przy krótkich wyjściach z domu. Rehabilitacja stała się częścią jego codzienności. Choć leki mogą łagodzić objawy, choroby nie da się obecnie wyleczyć.
To jednak niejedyny problem. U byłego policjanta zdiagnozowano również zespół stresu pourazowego. Wspomnienia pożaru powracają podczas snu. Zdarza się, że budzi się z krzykiem, przekonany, że znów znajduje się w płonącym budynku. Nawet zwykłe bodźce mogą przywoływać obrazy tamtej nocy.
Musiał pożegnać się z mundurem. Najtrudniejszy moment dopiero nadszedł
W sierpniu 2026 roku komisja uznała Łukasza Schöna za niezdolnego do dalszej służby. Dla mężczyzny, który wstąpił do policji w kwietniu 2024 roku i traktował tę pracę jak życiowe powołanie, był to ogromny cios. Podczas ostatniej wizyty na komisariacie chciał pożegnać kolegów. Objawy choroby dwukrotnie przerwały jednak to spotkanie.
Mimo dramatycznych następstw akcji nie został sam. Koledzy ze służby wspierają go w leczeniu, a internetowa zbiórka przyniosła ponad pół miliona złotych. W marcu 2026 roku Łukasz i Patryk zostali odznaczeni medalem imienia podkomisarza Andrzeja Struja za odwagę i gotowość niesienia pomocy.
Teraz były policjant czeka na decyzję Zakładu Emerytalno-Rentowego MSWiA w sprawie renty inwalidzkiej. Wciąż potrzebuje rehabilitacji i wsparcia. Choć utracił możliwość wykonywania ukochanej pracy, nie żałuje udziału w akcji ratunkowej. Uważa, że ocalenie 17 osób było warte ceny, którą sam zapłacił. Dziś największym wyzwaniem pozostaje dla niego odnalezienie sensu życia poza służbą.
Obserwuj nas na Google







