W piątek 18 września w Kościele Środowisk Twórczych w Warszawie odbyło się ostatnie pożegnanie Witolda Płóciennika. Podczas nabożeństwa wspominano nie tylko jego dorobek, ale także sposób, w jaki pracował i traktował ludzi.

Osobiste słowa Bożeny Stachury. Wróciła do ich wspólnego planu

Jednym z najbardziej osobistych momentów uroczystości było odczytanie przez księdza wspomnienia Bożeny Stachury. Aktorka pracowała z Witoldem Płóciennikiem przy filmie Jak pies z kotem Janusza Kondratiuka, gdzie wcieliła się w Beatę.

Zobacz także:

Stachura wspominała uwagę, z jaką operator obserwował jej bohaterkę przez kamerę. Podkreślała jego skupienie, profesjonalizm, życzliwość i poczucie humoru. Wróciła też pamięcią do chwili po ostatnim klapsie, kiedy Płóciennik mocno ją przytulił.

Jedno zdanie szczególnie porusza. Ta współpraca już się nie powtórzy

Aktorka przywołała także relację Płóciennika z Januszem Kondratiukiem. Z jej wspomnienia wynikało, że operator szybko znalazł z reżyserem wspólny język i z dużym zaangażowaniem realizował jego wizję.

Najbardziej przejmująco zabrzmiało jednak wyznanie dotyczące ich własnej współpracy. Stachura żałowała, że praca przy Jak pies z kotem okazała się ich pierwszą i ostatnią. Podziękowała Płóciennikowi za spokój, cierpliwość, akceptację oraz wnikliwe patrzenie na świat.

Witold Płóciennik zaginął 29 sierpnia podczas pobytu w Lubniewicach. 3 września poinformowano o odnalezieniu ciała 56-letniego operatora w kompleksie leśnym w pobliżu jeziora Krzywe. 18 września bliscy i przedstawiciele środowiska filmowego pożegnali go w Warszawie.