W praktyce oznacza to, że charakterystyczne logo dyskontu nie mówi wszystkiego o pochodzeniu produktu. Konkretne przykłady pokazują, że masło sprzedawane pod marką własną może opuszczać zakład dużej firmy mleczarskiej.
Bierzesz masło z półki i widzisz markę sieci. Producent może mocno zaskoczyć
W Biedronce masło Mleczna Dolina produkuje SM Mlekovita. Z kolei za masłem Pilos dostępnym w Lidlu stoi Polmlek Grudziądz. Ta sama grupa pojawia się także przy maśle ekstra Krasula z Dino, które powstaje w Zakładzie Mleczarskim w Piotrkowie Kujawskim.
Zobacz także:
Lista nie kończy się na tych trzech sieciach. Carrefour Extra sprzedaje masło extra osełka produkowane przez Lumiko z Łukowa. W przypadku innych produktów marek własnych pojawiają się również takie firmy jak OSM Łowicz, OSM Krasnystaw, Lactalis Polska czy SERTOP.
To pokazuje, jak ważne mogą być informacje zapisane na opakowaniu. Marka widoczna z przodu nie zawsze jest nazwą przedsiębiorstwa, które faktycznie wytworzyło dany produkt.
Drobny druk może przestać być problemem. Szykuje się ważna zmiana na etykietach
Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi zabiega o nowe zasady oznaczania żywności. Projekt rozporządzenia przewiduje umieszczanie na etykiecie pełnego adresu firmy oraz adresu rzeczywistego producenta. W określonych przypadkach miałyby pojawiać się dane importera.
Co ważne, taka informacja nie miałaby ginąć wśród innych napisów. Według założeń jej wielkość ma stanowić co najmniej 50 proc. wielkości znaku towarowego marki.
Projekt powstał 5 sierpnia i znajduje się na etapie opiniowania. Jego wejście w życie nie jest więc przesądzone. Kluczową kwestią pozostaje zgodność planowanych przepisów z unijnymi zasadami dotyczącymi informacji umieszczanych na żywności.
Obserwuj nas na Google






