Przez lata ogrzewanie gazowe uchodziło za wygodny sposób na zapewnienie ciepła w domu. Teraz unijne przepisy wyznaczają zupełnie inny kierunek. W grę wchodzą nowe standardy budownictwa, ograniczenia dotacji i ogromny plan rozwoju pomp ciepła.

Unia Europejska wskazała 2030 rok. Dla właścicieli domów to ważna data

Znowelizowana unijna dyrektywa dotycząca charakterystyki energetycznej budynków wprowadza harmonogram stopniowego odchodzenia od paliw kopalnych. Chodzi nie tylko o węgiel i olej opałowy, lecz także o gaz ziemny, który w wielu domach służy do ogrzewania pomieszczeń oraz podgrzewania wody. Szczególne znaczenie ma rok 2030.

Zobacz także:

Od tego momentu wszystkie nowe budynki mają spełniać standard zeroemisyjności. Oznacza to, że już podczas projektowania domu trzeba będzie uwzględnić znacznie ostrzejsze wymagania dotyczące ogrzewania i emisji. Tradycyjny kocioł gazowy jako samodzielne źródło ciepła nie wpisuje się w ten kierunek zmian.

Nie oznacza to jednak, że dokładnie 1 stycznia 2030 roku każdy właściciel istniejącego domu będzie musiał zdemontować sprawny piec gazowy. Nowe wymogi dotyczące zeroemisyjności odnoszą się przede wszystkim do nowych budynków. Mimo to kierunek wyznaczony przez Brukselę jest jasny – ogrzewanie oparte na paliwach kopalnych ma stopniowo tracić znaczenie.

Koniec dopłat do pieców gazowych. Zmiany zaczęły się wcześniej

Pierwszy ważny etap tej transformacji przypadł już na 2025 rok. Wtedy zaczęły obowiązywać ograniczenia dotyczące publicznego wsparcia finansowego dla nowych, samodzielnych kotłów wykorzystujących paliwa kopalne. To istotna zmiana dla osób, które planują modernizację instalacji grzewczej i liczą na dofinansowanie.

Unijne rozwiązania kierują wsparcie w stronę technologii wykorzystujących odnawialne źródła energii. Wśród nich wymienia się pompy ciepła, kolektory słoneczne oraz instalacje fotowoltaiczne. Możliwe pozostają także określone rozwiązania hybrydowe, w których gaz pełni funkcję uzupełniającą.

W tle znajduje się znacznie większy cel. Unia Europejska zakłada ograniczenie emisji gazów cieplarnianych do 2030 roku o co najmniej 55 proc. względem poziomu z 1990 roku. Zmiany w ogrzewaniu budynków mają pomóc w realizacji tego planu. To dlatego nowe przepisy obejmują także sposób projektowania domów.

Miliony pomp ciepła w Europie. Jest jednak problem, o którym mówi się coraz głośniej

Skala planowanej transformacji robi wrażenie. W przyjętych założeniach wskazano instalację 20 mln pomp ciepła do końca 2026 roku oraz kolejnych 40 mln do 2030 roku. Łącznie daje to aż 60 mln urządzeń, które mają przyspieszyć odchodzenie od tradycyjnych źródeł ogrzewania.

Jednak pompy ciepła również budzą pytania, szczególnie gdy nadchodzą silne mrozy. W materiale źródłowym zwrócono uwagę na sytuacje, w których temperatura spadała nawet do minus 15 stopni Celsjusza. W takich warunkach część instalacji może potrzebować wsparcia dodatkowych grzałek elektrycznych.

Ich uruchomienie potrafi wyraźnie zwiększyć pobór prądu, a tym samym koszty ogrzewania. Nie oznacza to jednak, że każda pompa ciepła przestaje działać podczas mrozów. Znaczenie mają rodzaj urządzenia, jego dobór, izolacja budynku oraz warunki pracy całego systemu.

Dla właścicieli domów najważniejszy pozostaje więc nie tylko sam termin 2030 roku, ale również sposób przygotowania budynku do nadchodzących zmian. Jedno jest pewne – europejskie przepisy coraz mocniej przesuwają ogrzewanie w stronę rozwiązań, które nie wymagają spalania paliw kopalnych.