37-letnia mieszkanka Koszalina zaginęła 30 sierpnia. Tego dnia przebywała z mężem w Darłowie. Po sprzeczce kobieta oddaliła się, a później kontakt z nią się urwał. Zaginięcie zgłoszono 1 września.
Po sprzeczce wszystko się zmieniło. Ostatni kontakt wieczorem
Emilia Koprowska i jej mąż byli w Darłowie na wydarzeniu muzycznym Zew Wydm. Jak relacjonował mężczyzna, około godz. 15 doszło między nimi do sprzeczki dotyczącej wspólnie prowadzonych interesów. Później 37-latka ruszyła w kierunku ul. Jana Pawła II.
Zobacz także:
Mąż twierdzi, że próbował nakłonić ją do powrotu. Pojechał jednak do Koszalina po syna, pozostając z żoną w kontakcie przez wiadomości. Około godz. 20 wrócił do Darłowa, ale kobieta nie przekazała mu swojej lokalizacji. Ostatnia rozmowa telefoniczna miała odbyć się około godz. 22.30.
Bliscy zgłosili zaginięcie 1 września. Wcześniej mąż miał samodzielnie przeszukiwać okolice Darłowa. Według jego relacji 37-latka nigdy wcześniej nie znikała na tak długo.
Wydeptane ślady przy działce. Mąż nie traci nadziei
Szczególne emocje wzbudziło odkrycie dokonane w pobliżu działki rodziny. Mąż Emilii zauważył wydeptane ślady wzdłuż płotu. Podejrzewa, że mogła pozostawić je jego żona. To jednak wyłącznie jego przypuszczenie i nie ma potwierdzenia, że ślady rzeczywiście należą do zaginionej.
Mężczyzna uważa, że Emilia może żyć i z jakiegoś powodu unikać kontaktu. Wspomniał również o informacji, według której kobieta mogła być aktywna w mediach społecznościowych około godz. 1.30 w nocy.
Policja nadal szuka Emilii Koprowskiej
Policja potwierdza, że Emilia Koprowska nadal ma status osoby zaginionej. Działania prowadzone są zarówno w Darłowie, gdzie widziano ją przed zaginięciem, jak i w Koszalinie.
Funkcjonariusze analizują pojawiające się informacje, a w sprawę zaangażowani są także koszalińscy kryminalni. Poszukiwania 37-latki nadal prowadzone są na szeroką skalę.
Obserwuj nas na Google







