Jeszcze niedawno Georgina Lightning realizowała projekt, który łączył jej filmową pasję z dziedzictwem rdzennych społeczności. Wszystko zmieniło się  na terenie toru Enoch Park Race Track w pobliżu Edmonton.

Georgina Lightning pracowała nad ważnym filmem. Wtedy doszło do tragedii

Reżyserka przygotowywała dokument o Indian Relay, czyli tradycyjnych wyścigach konnych. Podczas realizacji kolejnych ujęć przebywała w strefie przeznaczonej dla przedstawicieli mediów. W pewnym momencie jeden z koni opuścił tor i znalazł się właśnie w tej części obiektu.

Zobacz także:

Zwierzę uderzyło w 63-letnią Georginę Lightning. Na miejsce wezwano pomoc, jednak artystki nie udało się uratować. Tragiczne okoliczności nabierają szczególnego wymiaru w kontekście filmu, nad którym pracowała. Dokument miał opowiadać między innymi o relacji człowieka z koniem.

Lightning była związana ze społecznością Samson Cree Nation. W swojej twórczości podejmowała temat historii, kultury oraz dziedzictwa Pierwszych Narodów. Pracowała zarówno jako aktorka, jak i po drugiej stronie kamery, zdobywając międzynarodowe uznanie jako reżyserka rdzennego pochodzenia.

Córka przekazała bolesną wiadomość

O śmierci Georginy Lightning poinformowała jej córka Crystle Lightning. W pożegnaniu podkreśliła, jak ważną rolę matka odgrywała w całej rodzinie. Była dla niej nie tylko rodzicem, ale również matriarchinią, inspiracją i powierniczką.

Ostatni projekt reżyserki może jednak doczekać się finału. Jej bliscy mają nadzieję na dokończenie dokumentu o Indian Relay. Film miał pokazywać nie tylko same zawody, lecz także ich kulturowe znaczenie oraz szczególną więź ludzi z końmi. Teraz stałby się również ostatnim śladem artystycznej wizji Georginy Lightning.