Jeszcze niedawno wszystko wskazywało na to, że to kolejna niezwykła przygoda w jej życiu. Juliette Willmann razem z mężem przemierzała góry w Ameryce Południowej i relacjonowała wyprawę w mediach społecznościowych. Teraz napłynęła wiadomość, która całkowicie zmienia wydźwięk tych ostatnich publikacji.

Tragiczne wieści pojawiły się dopiero dziś. Juliette Willmann miała zaledwie 29 lat

Dopiero w piątek, 2 października, do mediów trafiła informacja o śmierci Juliette Willmann. Francuska narciarka miała 29 lat. Do tragedii doszło wcześniej, 29 września, podczas jej pobytu w argentyńskiej części Patagonii.

Zobacz także:

Willmann przebywała tam razem ze swoim mężem, Pierre-Idrisem Mehdim. Para wybrała się w góry, które dla 29-latki od lat były czymś znacznie więcej niż tylko miejscem wypoczynku. Francuzka specjalizowała się we freeridzie, czyli jeździe poza przygotowanymi trasami narciarskimi.

Kilka dni przed tragedią publikowała w mediach społecznościowych informacje z wyprawy po Ameryce Południowej. Pisała o radości z pobytu w górach Patagonii i odkrywaniu niezwykłego miejsca. Nic nie wskazywało wtedy, że podróż zakończy się w tak dramatycznych okolicznościach.

Do zdarzenia doszło w rejonie góry Cerro Creston. Juliette Willmann i jej mąż zostali zaskoczeni przez lawinę. Według informacji przekazanych przez władze argentyńskiej prowincji Santa Cruz narciarka znalazła się pod grubą warstwą śniegu.

Była tam razem z mężem. Inni narciarze natychmiast ruszyli z pomocą

Sytuacja rozegrała się błyskawicznie. Inni narciarze obecni w okolicy rozpoczęli akcję ratunkową i próbowali dotrzeć do pary. Pierre-Idris Mehdi przeżył zdarzenie i został przewieziony do szpitala. Jak podano, nie odniósł poważnych obrażeń.

Juliette Willmann po odnalezieniu była nieprzytomna. Podjęto działania ratunkowe, jednak nie udało się jej uratować. Szczegółowe informacje dotyczące obrażeń oraz bezpośredniej przyczyny śmierci 29-latki nie zostały podane.

Wypadek jest wyjaśniany. Według dostępnych informacji jedną z rozważanych przyczyn zejścia lawiny jest pęknięcie płyty. Okoliczności zdarzenia pozostają przedmiotem prowadzonego postępowania.

Choć do tragedii doszło 29 września, informacja o śmierci młodej narciarki dopiero dziś, 2 października, trafiła do mediów. To sprawia, że jeszcze bardziej poruszające stają się publikacje, którymi Willmann dzieliła się zaledwie kilka dni wcześniej.

Góry były jej życiem. Sport miała zapisany w rodzinnej historii

Juliette Willmann od lat była związana ze sportem. Pochodziła z rodziny o silnych tradycjach narciarskich. Jej ojciec, Philipe Willmann, był trenerem francuskiej reprezentacji narciarskiej, natomiast jej siostra Alison należała do kadry narodowej.

Sama Juliette wybrała freeride. Dyscyplina ta polega na jeździe po naturalnym, nieprzygotowanym terenie poza wyznaczonymi trasami. W 2022 roku Willmann uczestniczyła w World Tour. Później zrezygnowała ze startów, ale nie oznaczało to rozstania z ukochaną aktywnością.

Góry nadal pozostawały ważną częścią jej codzienności. Kolejne wyprawy dawały jej możliwość odkrywania nowych miejsc i kontynuowania pasji, której poświęciła znaczną część życia. Właśnie podczas jednej z takich podróży przebywała pod koniec września w Patagonii.

Szczególnie przejmujący jest fakt, że wyjazd odbywała razem z mężem. Juliette Willmann i Pierre-Idris Mehdi pobrali się w lipcu 2025 roku. Rok wcześniej zaręczyli się podczas jednej ze wspólnych wypraw w góry.

Jeszcze kilka dni wcześniej cieszyli się podróżą. Potem wszystko się zmieniło

Para przemierzała wspólnie Amerykę Południową, a Willmann dzieliła się w sieci wrażeniami z kolejnych etapów podróży. Z jej ostatnich publikacji wyłaniał się obraz wyprawy pełnej zachwytu nad Patagonią i tamtejszym krajobrazem.

Dziś te wpisy nabierają zupełnie innego znaczenia. Informacja, która 2 października dotarła do mediów, dotyczy wydarzeń sprzed trzech dni. 29 września wspólna wyprawa małżeństwa została nagle przerwana.

Juliette Willmann miała zaledwie 29 lat. Była doświadczoną narciarką, pochodziła ze sportowej rodziny i przez lata pozostawała związana z freeridem. Nawet po zakończeniu startów w zawodach nie zrezygnowała z gór.

Jej ostatnia podróż prowadziła przez argentyńskie Andy Patagońskie. To właśnie tam doszło do zdarzenia, po którym młodej Francuzki nie udało się uratować. Jej mąż przeżył.