W poniedziałek 5 października działania rozpoczęły się już o godz. 8. Wszystko odbywało się według wcześniej przygotowanego planu, ale skala przedsięwzięcia robiła wrażenie. W akcję zaangażowano nie tylko wojskowych specjalistów, lecz także służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo na lądzie.
Ponad tona materiału wybuchowego pod wodą. Nurkowie ruszyli do działania
Powodem mobilizacji były dwie miny lotnicze Mark VI pochodzące z czasów II Wojny Światowej. Obiekty znajdowały się w rejonie przyszłej inwestycji portowej w Świnoujściu. Łącznie zawierały ponad tonę materiału wybuchowego, dlatego ich neutralizacja wymagała precyzyjnie przygotowanej operacji.
Zobacz także:
Nurkowie-minerzy zastosowali metodę deflagracji. Jak przekazał oficer prasowy 8. Flotylli Obrony Wybrzeża kmdr ppor. Grzegorz Lewandowski, oba obiekty zostały skutecznie zneutralizowane. Operacja miała zostać przeprowadzona w taki sposób, aby zminimalizować wpływ działań na środowisko, przyrodę oraz pobliską infrastrukturę.
Pierwszy dzień zakończył się bez zakłóceń związanych z bezpieczeństwem. To jednak nie oznacza końca prac. Wojskowi zapowiedzieli kontynuację zadań, bo podwodna operacja została zaplanowana na kilka kolejnych dni.
Świnoujście pod specjalnym nadzorem. Na brzegu pojawiło się wiele służb
Podczas działań nurków sytuację na nabrzeżu zabezpieczali funkcjonariusze Policji, Straży Granicznej oraz Państwowej Straży Pożarnej. W operacji uczestniczyli również dwaj eksperci z niemieckiego Krajowego Urzędu ds. Zadań Centralnych i Techniki Policji, Ochrony Przeciwpożarowej i przed Katastrofami Meklemburgii-Pomorza Przedniego.
Skala zabezpieczeń nie była przypadkowa. Neutralizacja obiektów z czasów II WŚ odbywa się w miejscu związanym z budową falochronu dla nowego portu zewnętrznego z terminalem kontenerowym. To właśnie tam znaleziono niewybuchy, którymi zajęli się specjaliści.
Obserwuj nas na Google







