W dyskontach trudno przejść obojętnie obok regału z ciepłymi bułkami. Według przytoczonego badania BioStat aż 65 proc. Polaków kupuje pieczywo w dyskontach. Jest jednak informacja, którą łatwo przeoczyć podczas szybkich zakupów.

Zapach prosto z pieca robi swoje. Wcześniej z pieczywem dzieje się coś ważnego

Bułki i chleby dostępne w dużych sieciach mogą być przygotowywane w technologii wykorzystującej głębokie mrożenie. Pieczywo jest częściowo wypiekane, następnie zamrażane, a dopiero później trafia do sklepów, gdzie pracownicy dopiekają je przed sprzedażą.

Zobacz także:

To właśnie dlatego klient może dostać ciepłą bułkę z chrupiącą skórką, choć jej przygotowanie rozpoczęło się znacznie wcześniej. Według ekspertki cytowanej w materiale częściowo upieczone i zamrożone pieczywo może w ten sposób zachować dłuższą przydatność do spożycia.

Pieczywo mogło czekać miesiącami. Kluczowa informacja powinna być przy regale

Największe zaskoczenie może dotyczyć czasu. Zamrożone pieczywo przeznaczone do późniejszego dopiekania może być przechowywane przez kilka miesięcy. Sam fakt zastosowania takiej technologii nie oznacza jednak automatycznie, że produkt zawiera konserwanty. Jak wskazano w materiale, takie wypieki mogą mieć prosty skład.

Klient nie musi też zgadywać, z jakim produktem ma do czynienia. Przy pieczywie przygotowanym z ciasta głęboko mrożonego powinna znaleźć się odpowiednia informacja. Warto więc podczas zakupów spojrzeć nie tylko na cenę i wygląd bułek, ale również na oznaczenia umieszczone przy regale.

Świeżo dopieczone nie oznacza tego samego co wypiekane od początku na miejscu

Różnica dotyczy przede wszystkim sposobu produkcji. Lokalne piekarnie mogą przygotowywać wypieki na bieżąco, podczas gdy duże sklepy korzystają również z produktów zamrożonych i dopiekanych na miejscu. Efekt tuż po wyjęciu z pieca może być bardzo kuszący, ale technologia stojąca za takim pieczywem jest inna.