Wszystko rozegrało się nad Atlantykiem w rejonie wyspy Nantucket w stanie Massachusetts. Odrzutowiec leciał z Bermudów do Bostonu. Tuż przed utratą kontaktu maszyna w bardzo krótkim czasie gwałtownie obniżyła wysokość, a załoga zgłosiła sytuację awaryjną.

Katastrofa lotnicza w USA. Dane pokazują nagłą zmianę

Samolot należący do firmy Latitude Air Ambulance wystartował z Bermudów w sobotę o godz. 00.41 czasu lokalnego, czyli o godz. 5.41 czasu polskiego. Była to maszyna wykorzystywana do transportu medycznego, która kierowała się w stronę Bostonu.

Zobacz także:

Przez większą część lotu odrzutowiec znajdował się na wysokości około 7,3 tys. metrów. Nic nie zapowiadało jeszcze dramatycznego finału. Sytuacja zmieniła się jednak krótko przed momentem, w którym kontrolerzy stracili kontakt z maszyną.

Dane dotyczące lotu wskazują, że w ciągu około dwóch minut samolot obniżył pułap o blisko 4 tys. metrów. To właśnie ten fragment podróży staje się jednym z najbardziej niepokojących elementów całej sprawy. Niedługo później łączność z odrzutowcem została utracona.

Federalna Administracja Lotnictwa poinformowała Straż Przybrzeżną o zaginięciu Gulfstreama lecącego z Bermudów do Bostonu. Rozpoczęła się akcja prowadzona w rejonie, w którym maszyna zniknęła z kontaktu z kontrolą ruchu lotniczego.

Nagranie ujawnia ostatnie chwile przed katastrofą

Do mediów trafiło nagranie rozmów z kontrolą ruchu lotniczego pochodzące z serwisu LiveATC.net. Zapis daje jedynie fragmentaryczny obraz tego, co działo się przed utratą kontaktu, ale pokazuje narastający niepokój po stronie kontrolera.

W pewnym momencie kontroler próbował potwierdzić, czy załoga wykonuje podejście do lądowania bez widoczności. Odpowiedź pilota na to pytanie nie została zarejestrowana. Później kontroler potwierdził również, że pilot zgłaszał sytuację awaryjną krótko przed utratą łączności.

Na tym jednak próby nawiązania kontaktu się nie skończyły. Kontroler zwracał się także do pilotów innych samolotów znajdujących się w pobliżu. Pytał, czy widzą Gulfstreama za pomocą pokładowych systemów antykolizyjnych i czy są w stanie skontaktować się z jego załogą przez radio.

Samolot medyczny posługiwał się znakiem wywoławczym Heartbeat 104. Po utracie łączności z maszyny nie nadeszły już kolejne informacje. To właśnie ten moment rozpoczął dramatyczne poszukiwania sześciu osób znajdujących się na pokładzie.

Służby odnalazły szczątki. Nadal poszukiwanych jest sześć osób

W nocy z soboty na niedzielę amerykańska Straż Przybrzeżna przekazała, że u wybrzeży Nantucket odnaleziono szczątki. Służby potwierdziły następnie, że pochodzą one z zaginionego samolotu.

Odnalezienie fragmentów maszyny potwierdziło najgorsze obawy dotyczące samego odrzutowca, ale nie zakończyło operacji prowadzonej przez służby. Wciąż poszukiwanych jest sześć osób, które znajdowały się na pokładzie podczas lotu z Bermudów do Bostonu.

Wiadomo również, skąd pochodzili pasażerowie i członkowie załogi znajdujący się w samolocie. Minister transportu Kanady Steven MacKinnon przekazał, że cztery osoby były obywatelami Kanady. Pozostałe dwie pochodziły z Bermudów.

Na obecnym etapie przekazane informacje nie rozstrzygają, co dokładnie doprowadziło do katastrofy. Materiał z ostatnich minut lotu pokazuje jedynie sekwencję alarmujących zdarzeń – szybkie obniżenie wysokości, zgłoszenie sytuacji awaryjnej, próby kontaktu podejmowane przez kontrolera i późniejszą ciszę.