Dotychczasowe zasady wymagały od pilotów znacznie większej ostrożności przed użyciem uzbrojenia. Teraz wojsko chce skrócić drogę od wykrycia potencjalnego zagrożenia do podjęcia działania. Zmiana ma wejść w życie w najbliższych dniach.
Pilot nie będzie musiał już podlatywać tak blisko
Do tej pory w czasie pokoju pilot myśliwca musiał zbliżyć się do podejrzanego obiektu i wzrokowo potwierdzić, że nie jest to maszyna cywilna ani należąca do sojuszników. W przypadku szybko poruszających się dronów lub rakiet oznaczało to dodatkowy czas potrzebny na identyfikację.
Zobacz także:
Teraz ma się to zmienić. Jak poinformował 28 września w Dęblinie wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk, wojsko zamierza odejść od obowiązkowej identyfikacji wizualnej na rzecz identyfikacji pozytywnej.
W praktyce pilot będzie mógł wykorzystać kilka różnych informacji wskazujących, że obiekt stanowi zagrożenie. Pod uwagę mogą być brane między innymi dane radarowe, pojawienie się maszyny w strefie objętej zakazem lotów oraz informacje przekazywane przez stronę ukraińską.
Decyzja może zapaść jeszcze zanim cel znajdzie się w zasięgu wzroku
Największa zmiana dotyczy momentu użycia uzbrojenia. Po wejściu nowych procedur pilot albo dowódca operacyjny będzie mógł zdecydować o zwalczaniu obiektu z większej odległości, wykorzystując systemy znajdujące się na pokładzie samolotu lub śmigłowca.
Decyzję o zmianie procedur podjął Dowódca Operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych gen. Ireneusz Nowak. Według informacji przekazanych przez Tomczyka podobne możliwości były dotychczas przewidziane przede wszystkim na czas stanu wojennego lub wojny.
Wiceminister podkreślił, że przyczyną zmian jest ryzyko pojawiania się dronów nad Polską. Nowe zasady mają przede wszystkim skrócić czas reakcji Sił Zbrojnych RP. Dokładny termin rozpoczęcia stosowania nowych procedur ma zostać przedstawiony przez Dowództwo Operacyjne.
Obserwuj nas na Google






