Pałac Prezydencki kojarzy się z reprezentacyjnymi wnętrzami i wyjątkowym statusem. Marta Nawrocka pokazała jego znacznie bardziej prywatną stronę. Okazuje się, że nawet zwykłe wyjście wymaga teraz od niej dodatkowych przygotowań.
Marta Nawrocka mówi wprost o życiu za murami Pałacu
Bogdan Rymanowski zapytał pierwszą damę, czy Pałac Prezydencki może być odbierany jako swego rodzaju więzienie. Marta Nawrocka odpowiedziała, że wiele zależy od podejścia. Przypomniała, że budynek jest jednocześnie miejscem pracy Kancelarii Prezydenta, w której pracują ministrowie, sekretariaty i liczne biura.
Zobacz także:
Pierwsza dama zaznaczyła, że na górze Pałacu znajduje się wydzielona przestrzeń prywatna. Sama nie traktuje życia w tym miejscu jak niewoli. Przyznała jednak, że objęcie nowej roli mocno zmieniło jej codzienność.
Zwykłe wyjście nie jest już takie proste. Tego najbardziej jej brakuje
Najbardziej odczuwalna zmiana dotyczy rzeczy, które wcześniej były zupełnie naturalne. Marta Nawrocka przyznała, że nie może już po prostu zdecydować, że wychodzi do sklepu. Najpierw musi poinformować funkcjonariusza Służby Ochrony Państwa, a następnie poczekać na gotowość ochrony.
To jednak niejedyna rzecz, za którą tęskni. Pierwszej damie brakuje również samodzielnej jazdy samochodem. Wcześniej lubiła jeździć do pracy, słuchać w aucie muzyki, myśleć i rozmawiać przez telefon w trybie głośnomówiącym.
Znalazła sposób, by nie rezygnować z aktywności
Nowe zasady nie oznaczają jednak całkowitego zamknięcia za murami Pałacu. Marta Nawrocka przypomniała, że nadal korzysta z ruchu i aktywności. Jeździ między innymi na wrotkach oraz rowerze po ogrodzie.
Jej słowa pokazują mniej oficjalną stronę życia pierwszej damy. Za reprezentacyjną funkcją kryje się codzienność, w której nawet spontaniczny wypad do sklepu czy przejażdżka samochodem przestają być oczywistością.
Obserwuj nas na Google







