Jeszcze niedawno wydawało się, że europejski rynek energii odzyskał względny spokój. Teraz sytuacja gwałtownie się zmienia. Rosnące notowania surowca, niepewność na świecie i zbliżająca się zima tworzą mieszankę, która stawia pod znakiem zapytania stabilność cen w nadchodzących miesiącach.

Ceny gazu w Europie eksplodowały. Padły poziomy niewidziane od lat

28 października 2026 roku ceny gazu na holenderskim rynku TTF osiągnęły około 97–98 euro za megawatogodzinę. To jeden z najwyższych poziomów od niemal czterech lat. Wzrost jest szczególnie niepokojący, ponieważ następuje tuż przed okresem, gdy zapotrzebowanie na ogrzewanie zaczyna mocno rosnąć.

Zobacz także:

Za gwałtownymi zmianami stoją między innymi napięcia na Bliskim Wschodzie. Doniesienia o możliwym zaostrzeniu sytuacji wokół Iranu wywołują obawy o bezpieczeństwo dostaw. Szczególnie ważna pozostaje Cieśnina Ormuz, przez którą transportowana jest znaczna część światowych surowców energetycznych.

Problem nie kończy się jednak na wydarzeniach międzynarodowych. Europa wchodzi w sezon grzewczy z zapasami znacznie mniejszymi niż w poprzednich latach. Według danych Gas Infrastructure Europe 27 października unijne magazyny były zapełnione w zaledwie 74,9 proc. Zgromadzono w nich około 848,6 TWh gazu.

Europa ma poważny problem. Dane z Polski wywołują zaskoczenie

Szczególnie trudną sytuację widać w Niemczech. Największy rynek gazu w Unii Europejskiej miał 27 października magazyny zapełnione jedynie w 61,7 proc. Tymczasem we Francji poziom zapasów przekraczał 87 proc., a we Włoszech 90 proc. Różnice między państwami są więc ogromne.

Na tym tle Polska wyróżnia się w wyjątkowo korzystny sposób. Z najnowszych przytoczonych danych wynika, że polskie magazyny gazu były zapełnione aż w 99,2 proc. Oznacza to około 36,6 TWh zgromadzonego surowca. To znacznie lepszy wynik niż średnia dla całej Unii Europejskiej.

Tak wysoki poziom rezerw daje Polsce ważne zabezpieczenie przed sezonem grzewczym. Nie oznacza jednak pełnej ochrony przed drożyzną. Polska pozostaje częścią wspólnego rynku energii, dlatego wzrost cen na europejskich giełdach może wpływać również na koszty zakupu gazu przez krajowych dostawców.

Rachunki za gaz mogą zaskoczyć. Wszystko zależy od najbliższych miesięcy

Czy gwałtowny wzrost cen oznacza natychmiastowe podwyżki rachunków dla Polaków? Niekoniecznie. Ostateczne opłaty zależą między innymi od taryf, zawartych wcześniej umów, kosztów dystrybucji oraz sposobu zabezpieczenia zakupów przez firmy energetyczne.

Niepokój może jednak rosnąć, jeśli wysokie ceny hurtowe utrzymają się przez dłuższy czas. Wówczas skutki mogą stopniowo odczuwać zarówno gospodarstwa domowe, jak i przedsiębiorstwa. Pełne magazyny nie gwarantują bowiem, że kolejne dostawy surowca będą równie tanie.

Ogromne znaczenie będzie miała także pogoda. Łagodna zima mogłaby ograniczyć zużycie gazu i zmniejszyć presję na ceny. Jeśli jednak silne mrozy pojawią się jednocześnie w Europie i Azji, konkurencja o dostawy skroplonego gazu LNG może jeszcze bardziej zaostrzyć sytuację.

Polska rozpoczyna więc sezon grzewczy z zapasami, których może jej pozazdrościć wiele europejskich państw. Największa niewiadoma dotyczy teraz nie ilości zgromadzonego surowca, lecz jego przyszłej ceny. To właśnie sytuacja na światowych rynkach i przebieg zimy zdecydują, jak mocno obecne zawirowania mogą odbić się na kosztach ogrzewania.