Miało być szybkie kupowanie składników na obiad, a skończyło się pytaniami o decyzje jednej z największych sieci handlowych w Polsce. Klientka nie kryła rozczarowania. Szczególnie że jej zdaniem na rynku wciąż nie brakuje produktów od krajowych gospodarzy.

Zobaczyła paprykę z Turcji w Biedronce. Nie mogła uwierzyć własnym oczom

Pani Sylwia wybrała się w połowie października do Biedronki po produkty potrzebne do przygotowania obiadu. Kiedy dotarła do działu warzywnego, jej uwagę przyciągnęła słodka papryka. Nie chodziło jednak o jej wygląd ani cenę. Klientkę zbulwersowała informacja o kraju pochodzenia. Warzywo sprowadzono z Turcji.

Zobacz także:

Kobieta nie zamierzała przemilczeć sprawy. Jak wyjaśniła, stara się wybierać polskie owoce i warzywa, ponieważ docenia pracę rodzimych rolników. Tym większe było jej zdumienie, gdy odkryła, że w połowie października duża sieć handlowa oferuje paprykę z importu. Swoim oburzeniem podzieliła się z redakcją o2.pl.

Najbardziej zirytował ją termin. Październik nie oznacza przecież całkowitego końca zbiorów polskiej papryki. Warzywo nadal można znaleźć na bazarach i w mniejszych sklepach. Klientka zaczęła więc zastanawiać się, dlaczego Biedronka sięga po dostawy z zagranicy, skoro krajowi producenci wciąż mają towar.

Polscy rolnicy nadal zbierają paprykę. Dlaczego sieć sprowadza ją z zagranicy?

Sprawa budzi emocje także ze względu na znaczenie krajowej produkcji. Polska należy do ważnych dostawców papryki na europejski rynek. Szczególne miejsce zajmują okolice Przytyka i Potworowa w rejonie radomskim. Tamtejsze gospodarstwa co roku dostarczają tysiące ton warzyw.

Największe zbiory przypadają na sierpień i wrzesień, ale sezon nie kończy się nagle wraz z nadejściem października. W części gospodarstw uprawiających paprykę pod osłonami prace trwają aż do pierwszych przymrozków. Jednocześnie jesienią ilość dostępnego towaru stopniowo maleje.

Dla kupujących wybór polskich warzyw często oznacza coś więcej niż sam smak czy świeżość. To także sposób wspierania gospodarstw, które przez wiele miesięcy pracują na swoje plony. Właśnie dlatego informacja o tureckim pochodzeniu papryki tak mocno poruszyła panią Sylwię.

Biedronka odpowiada na oburzenie klientki. Padło konkretne wyjaśnienie

Do sprawy odnieśli się przedstawiciele Biedronki. Sieć zapewniła, że polskie produkty i współpraca z krajowymi dostawcami pozostają dla niej priorytetem. Wyjaśniła jednak, że przy tak dużej skali działalności nie zawsze można oprzeć zaopatrzenie wyłącznie na krajowych zbiorach.

Katarzyna Sobol-Florczykowska, starszy kupiec w Sekcji Zakupu Warzyw Biedronki, wskazała, że sieć stawia na rodzimą produkcję, gdy tylko istnieje taka możliwość. Jednocześnie musi zadbać o dostawy do niemal czterech tysięcy sklepów działających w całej Polsce.

To właśnie dostępność produktów ma być jednym z powodów korzystania z importu. Biedronka tłumaczy, że zagraniczne dostawy pozwalają utrzymać szeroki wybór świeżych warzyw przez cały rok. Nie oznacza to jednak, że sieć całkowicie rezygnuje z zakupów od polskich rolników.

Jeden szczegół zmienia spojrzenie na całą sprawę. Chodzi o skalę dostaw

Zaopatrzenie niemal czterech tysięcy placówek wymaga ogromnych ilości towaru. Zapotrzebowanie tak dużych sieci handlowych na paprykę może sięgać setek ton tygodniowo. Tymczasem jesienią krajowa podaż stopniowo spada, nawet jeśli część gospodarstw nadal prowadzi zbiory.

Wyjaśnienie sieci nie zmienia jednak tego, co zauważyła klientka. W październiku polska papryka wciąż jest dostępna, a na półce Biedronki znalazł się produkt z Turcji. Sama obecność importowanego warzywa nie przesądza jednak, że sieć mogła w tym przypadku zastąpić je krajowym.

Cała sytuacja pokazuje, jak wiele emocji może wzbudzić niewielka informacja na sklepowej etykiecie. Dla pani Sylwii był to powód do stanowczej reakcji. Dla Biedronki – okazja do wyjaśnienia, dlaczego nawet w trakcie polskiego sezonu na paprykę w jej sklepach pojawiają się warzywa z zagranicy.