Ciocia zmarłego Łukasza zabrała głos. Ujawniła, kto wezwał policję

W niedzielę, 11 października 2026 roku, przy ulicy Stawowej w Bydgoszczy rozegrały się dramatyczne wydarzenia. Policjanci zostali wezwani do 44-letniego mężczyzny, który według zgłoszenia zachowywał się agresywnie i miał wyrządzać sobie krzywdę. Nikt nie mógł wtedy przesądzić, jak zakończy się ta interwencja.

Zobacz także:

Po śmierci Łukasza jego ciocia zdecydowała się opowiedzieć o nim w rozmowie z Super Expressem. Przedstawiła obraz człowieka, którego bliscy znali z zupełnie innej strony.

- To był bardzo dobry człowiek, ale bardzo chory. To jego siostra zadzwoniła na policję. To działo się przed domem. On miał nóż w ręku - mówi

Kobieta przekazała również ważną informację o początku całego zdarzenia. To siostra Łukasza miała zadzwonić po policję. Według relacji cioci sytuacja rozgrywała się przed domem, a 44-latek trzymał w ręku nóż. Telefon wykonany przez członka rodziny zapoczątkował interwencję, której finału bliscy nie mogli przewidzieć.

Padł strzał, a 44-latek trafił do szpitala. Policja przedstawiła przebieg zdarzeń

Według informacji przekazanych przez bydgoską policję mężczyzna nie wykonywał poleceń funkcjonariuszy. Mimo ich obecności nadal zachowywał się agresywnie i trzymał nóż. Na miejsce skierowano patrol, a następnie dodatkowe siły. Sytuacja stała się szczególnie niebezpieczna, gdy 44-latek ruszył w kierunku policjantów.

Wtedy jedna z funkcjonariuszek użyła broni służbowej. Postrzelony mężczyzna został przewieziony do szpitala. Pomimo udzielonej pomocy jego życia nie udało się uratować. Śmierć Łukasza sprawiła, że okoliczności policyjnej interwencji stały się przedmiotem szczegółowego postępowania.

Szczególne poruszenie budzą słowa jego cioci dotyczące samego momentu oddania strzału. Kobieta stwierdziła, że policjantkę i Łukasza dzieliło pięć metrów. Zwróciła także uwagę, że funkcjonariuszka strzeliła w klatkę piersiową, a nie w nogi. Jej wypowiedź pokazuje, jak wiele emocji budzi w rodzinie sposób zakończenia interwencji.

Śledczy sprawdzają działania policjantów. Zabezpieczono ważne dowody

Sprawą zajmuje się Prokuratura Rejonowa Bydgoszcz-Południe we współpracy z Biurem Spraw Wewnętrznych Policji. Jednym z najważniejszych elementów śledztwa jest ustalenie, czy funkcjonariusze postępowali zgodnie z przepisami, zwłaszcza w chwili użycia broni palnej.

Zabezpieczono już nagrania z miejskiego monitoringu, a także nóż i łom, które miał przy sobie 44-latek. Jeszcze w nocy przesłuchano domowników, uczestniczących w interwencji policjantów oraz członków zespołu medycznego. Zebrany materiał ma pomóc odtworzyć dokładny przebieg wydarzeń.

Funkcjonariusze uczestniczący w interwencji nie zostali odsunięci od służby. Policja przekazała również, że ich stan zdrowia jest dobry. Ostateczna ocena zasadności użycia broni będzie jednak należeć do organów prowadzących postępowanie.

Dla rodziny Łukasza pozostaje bolesny fakt, że interwencja zakończyła się jego śmiercią. Słowa cioci zwracają uwagę na osobisty wymiar tej tragedii. Teraz kluczowe będą ustalenia śledczych, którzy mają wyjaśnić, czy w tych dramatycznych okolicznościach działania policjantów były zgodne z prawem.