To miał być przede wszystkim dzień związany ze zdrowiem dziecka. Po wyjściu ze szpitala pojawił się jednak zupełnie nowy problem. Dokument z rozliczeniem wizyty sprawił, że Beata Lutomska zaczęła patrzeć na amerykańską opiekę medyczną zupełnie inaczej.
Pięć godzin na SOR-ze i kwota, która robi ogromne wrażenie
Beata Lutomska, znana w mediach społecznościowych jako "Beti in the USA", mieszka na co dzień w Stanach Zjednoczonych. Gdy trafiła z dzieckiem na tamtejszy oddział ratunkowy, spędzili w placówce około pięciu godzin. Prawdziwe emocje przyszły jednak wraz z rozliczeniem.
Zobacz także:
Całkowity rachunek za wizytę wyniósł 11 577 dolarów. Rodzina miała ubezpieczenie, ale nie oznaczało to, że cała suma zniknie z domowego budżetu. Według relacji Lutomskiej ubezpieczyciel miał pokryć około 8 tys. dolarów, a do zapłaty zostało około 3,5 tys. dolarów.
Dla Polki szczególnie mocne było zobaczenie, ile kosztowały poszczególne elementy wizyty. Największą pozycją okazała się tomografia komputerowa, wyceniona na ponad 5 tys. dolarów. To jednak był dopiero początek długiego zestawienia.
Zaczęła analizować pozycję po pozycji. Ceny potrafią zaskoczyć
Test na COVID został wyceniony na 800 dolarów. Za samo wkłucie igły podczas badania krwi naliczono 42 dolary. USG brzucha miało kosztować 2 tys. dolarów, a pobyt w pokoju kolejne 1227 dolarów.
Na rachunku znalazła się również konsultacja lekarska wyceniona na 900 dolarów. Gdy wszystkie te pozycje pojawiły się obok siebie, pięciogodzinny pobyt na oddziale ratunkowym przestał wyglądać jak zwykła wizyta, a zaczął przypominać poważne obciążenie finansowe.
Lutomska nie ukrywała, że wysokość opłat mocno ją poruszyła. Przyznała, że po poznaniu takich stawek sama obawiałaby się wizyty w szpitalu, gdyby pojawiła się taka potrzeba. Szczególnie niepokoiła ją myśl o tym, jak mógłby wyglądać rachunek przy poważniejszym zabiegu lub dłuższym pobycie.
Obserwuj nas na Google







