Wystarczyło jedno ogłoszenie, by w sieci zawrzało. Sprawa dotyczy Miejskiego Przedszkola nr 12 w Zamościu, które przedstawiło rodzicom zasady postępowania w sytuacji poważnego zagrożenia. Szczególnie jeden fragment wzbudził niepokój i stał się powodem ostrej krytyki.

Przedszkole w Zamościu wydało pilny apel. Rodzice nie mogli uwierzyć w jeden zapis

W poniedziałek, 12 października 2026 roku, na stronie internetowej Miejskiego Przedszkola nr 12 w Zamościu pojawił się komunikat dotyczący alertów Rządowego Centrum Bezpieczeństwa. Dyrekcja zwróciła się do rodziców z prośbą, by w razie ostrzeżenia o zagrożeniu atakiem z powietrza nie przyprowadzali dzieci do placówki.

Zobacz także:

Największe emocje wzbudziła jednak informacja, że podczas obowiązywania takiego alarmu drzwi przedszkola pozostaną zamknięte. Dzieci, które będą już w środku, mają zostać pod opieką personelu. Pozostałe powinny pojawić się w placówce dopiero po oficjalnym odwołaniu zagrożenia przez odpowiednie służby.

Ogłoszenie szybko trafiło do mediów społecznościowych, gdzie spotkało się z falą krytyki. Internauci zaczęli zastanawiać się, co stanie się z rodzicem i dzieckiem, którzy otrzymają ostrzeżenie tuż przed wejściem do budynku. Pojawiły się obawy, że w takiej sytuacji mogliby zostać bez możliwości schronienia.

Zamknięte drzwi podczas alarmu? Dyrektorka ujawnia, co naprawdę się wydarzy

Wobec narastających emocji głos zabrała dyrektorka przedszkola Dorota Szewczyk. W rozmowie z Wirtualną Polską wyjaśniła, że zapis dotyczący zamkniętych drzwi nie oznacza pozostawienia rodziców i dzieci bez pomocy. Jeśli ktoś znajdzie się już przed wejściem, zostanie wpuszczony do środka.

Dyrektorka podkreśliła, że komunikat ma przede wszystkim powstrzymać rodziców przed wychodzeniem z domu podczas alarmu. W takiej sytuacji powinni znaleźć bezpieczne miejsce, zamiast kontynuować drogę do przedszkola. Ta sama zasada dotyczy odbierania dzieci. Podczas zagrożenia powinny pozostać pod opieką pracowników placówki.

Co ważne, apel nie odnosi się do wszystkich wiadomości wysyłanych przez RCB. Chodzi wyłącznie o ostrzeżenie wskazujące na zagrożenie atakiem z powietrza i konieczność znalezienia schronienia. Nie dotyczy ono zwykłych komunikatów o potencjalnym zagrożeniu związanym z sytuacją w zachodniej Ukrainie.

Dzieci już słyszały syreny. To, co zrobiły, może zaskoczyć wielu rodziców

Dyrektorka ujawniła również, że przedszkole przygotowuje najmłodszych na podobne sytuacje. Pracownicy uczestniczyli w szkoleniach i spotkaniach z wojskiem oraz kuratorium. Dzieci regularnie wykonują krótkie ćwiczenia, dzięki którym wiedzą, gdzie powinny się udać po ogłoszeniu alarmu.

Placówka ma już za sobą prawdziwy sprawdzian. Podczas jednego z wcześniejszych alarmów dzieci kończyły oglądać przedstawienie teatralne. Poszczególne grupy spokojnie przeszły do wcześniej wyznaczonych miejsc. Czekały tam na nie książeczki i koce. Według dyrektorki najmłodsi potraktowali zmianę otoczenia jak zabawę.

Cała sytuacja pokazuje, jak wielkie emocje może wywołać sposób przekazania zasad bezpieczeństwa. Choć komunikat początkowo wywołał oburzenie, wyjaśnienia dyrekcji rzucają na sprawę inne światło. Zamknięcie drzwi ma ograniczyć przemieszczanie się podczas alarmu, a nie odcinać potrzebujących od pomocy.