Jesień w Polsce coraz wyraźniej pokazuje swoje kapryśne oblicze. Po dniach pełnych słońca nadchodzi czas pogodowych niespodzianek. Szczególnie uważnie prognozy powinni obserwować mieszkańcy południowych regionów oraz kierowcy wybierający się w góry.

Śnieg w Beskidach, Sudetach i Tatrach. Model GFS pokazuje niepokojący scenariusz

Według prognozy amerykańskiego modelu GFS około 20 października nad Polską może dojść do gwałtownej zmiany pogody. Wszystko za sprawą powrotu układów niżowych i napływu znacznie chłodniejszego powietrza. Najbardziej niekorzystny wariant przewiduje opady śniegu nie tylko na najwyższych szczytach.

Zobacz także:

Szczególną uwagę zwracają daty 21 i 22 października. To właśnie wtedy biały puch może pojawić się w Beskidach i Sudetach. Niewykluczone, że opady dotrą również do dolin i górskich miejscowości. Dla mieszkańców oraz turystów oznaczałoby to wyjątkowo wczesne spotkanie z zimowym krajobrazem.

Prognozowana pokrywa śnieżna robi wrażenie. W ciągu zaledwie 24–48 godzin u podnóża gór i na niższych wysokościach może przybyć od 1 do 5 centymetrów śniegu. Na szczytach jego warstwa mogłaby przekroczyć 10 centymetrów. Największe opady przewidywane są w Tatrach.

Kierowcy mogą mieć poważny problem. Górskie drogi pod szczególną obserwacją

Największe obawy budzą warunki na drogach prowadzących przez górskie przełęcze. Jeśli prognozowany śnieg rzeczywiście spadnie, nawierzchnie mogą stać się śliskie, a przejazd niektórymi trasami znacznie trudniejszy. W najbardziej niekorzystnym wariancie część dróg może nawet okazać się nieprzejezdna.

To szczególnie ważna wiadomość dla osób, które w drugiej połowie października planują wyjazdy w góry. Jesienna podróż może przebiegać w zupełnie innych warunkach, niż sugerowałyby ostatnie ciepłe dni. Warto więc śledzić aktualizacje prognoz przed wyruszeniem w trasę.

Najpierw nawet 25 stopni, później zimny prysznic. Temperatura może runąć

Najbardziej zaskakuje tempo możliwych zmian. Jeszcze niedawno termometry pokazywały od 20 do 25 stopni. Po ochłodzeniu temperatury spadły do 10–15 stopni, ale to nie koniec pogodowej huśtawki. W pierwszej połowie przyszłego tygodnia ciepło ma ponownie wrócić do Polski.

W wielu regionach temperatura może przekroczyć 20 stopni, a na południu i zachodzie osiągnąć 22–23 stopnie. Przy sprzyjającym wietrze fenowym na Śląsku i w Małopolsce możliwe jest nawet 25 stopni. Taka aura może jednak okazać się jedynie krótkim przerywnikiem przed kolejnym ochłodzeniem.

Około 20 października sytuacja może odwrócić się niemal całkowicie. Napływ arktycznego powietrza miałby sprowadzić temperatury maksymalne w większości kraju do zaledwie 5–7 stopni. W połączeniu z opadami i silniejszym wiatrem chłód będzie szczególnie dotkliwy.

Czy zimowy scenariusz naprawdę się sprawdzi? Jest jeden ważny szczegół

Choć prognoza wygląda niepokojąco, nie oznacza jeszcze pewnego nadejścia zimy. Przewidywane opady śniegu wynikają z jednego z najbardziej niekorzystnych wariantów modelu GFS. Prognozy obejmujące tak odległy termin mogą się jeszcze znacząco zmienić.

Nie ma więc podstaw, by już dziś ogłaszać pewny paraliż komunikacyjny na południu kraju. Zagrożenie dotyczy przede wszystkim górskich tras i zależy od rzeczywistej intensywności opadów. Najbliższe aktualizacje prognoz pokażą, czy październik rzeczywiście przyniesie pierwszy tak wyraźny powiew zimy.