Kobieta przyszła do parafii św. Maksymiliana Kolbe w Grudziądzu z konkretną intencją. Chciała modlić się o powrót do zdrowia swojego męża. Problem pojawił się, gdy spojrzała do portfela. Miała przy sobie zaledwie 50 zł.
Zostało jej tylko jedno pytanie. Bała się odpowiedzi księdza
Emerytka znalazła się w wyjątkowo trudnym momencie. Jej mąż z powodu poważnej choroby trafił na intensywną terapię. Kobieta postanowiła więc zamówić mszę w jego intencji. Nie wiedziała jednak, jakiej ofiary oczekuje parafia.
Zobacz także:
Sytuacja stała się dla niej jeszcze bardziej niezręczna, gdy na biurku duchownego zauważyła koszyczek z pieniędzmi. W końcu zapytała wprost, ile powinna dać za odprawienie mszy. Ksiądz odpowiedział, że obowiązuje zasada co łaska.
Kobieta przyznała wtedy, że ma w portfelu tylko 50 zł. Chciała wiedzieć, czy taka kwota wystarczy. To właśnie reakcja duchownego sprawiła, że całe jej wcześniejsze skrępowanie zaczęło znikać.
50 zł za mszę? Odpowiedź duchownego rozwiała jej obawy
Ksiądz zapewnił emerytkę, że 50 zł w zupełności wystarczy. Co więcej, wyjaśnił, że w parafii nie ma cennika. Kobieta odniosła wrażenie, że duchowny zauważył jej zakłopotanie i celowo próbował ją uspokoić.
Według jej relacji ksiądz przekazał, że każdy daje tyle, ile może. Seniorka była później przekonana, że nawet gdyby przyszła bez pieniędzy, nie spotkałaby się z odmową.
Całe zdarzenie skłoniło ją do szerszej refleksji. Po doświadczeniu z parafii w Grudziądzu zaapelowała, aby nie oceniać wszystkich księży w taki sam sposób. Wizyta, która zaczęła się od stresującego pytania o pieniądze, zakończyła się dla niej zupełnie inaczej, niż się obawiała.
Obserwuj nas na Google







