Spokojny powrót z kościoła zakończył się wydarzeniami, które wstrząsnęły mieszkańcami Nowego Sącza. Wszystko rozegrało się błyskawicznie. Wystarczyło jedno pytanie skierowane do obcego człowieka, by sytuacja wymknęła się spod kontroli. Finał okazał się tragiczny.

Chciała sprawdzić, czy potrzebuje pomocy. Nie spodziewała się takiej reakcji

W niedzielę 11 października 2026 roku przed południem przy ulicy Lwowskiej w Nowym Sączu doszło do dramatycznego zdarzenia. Jedna z mieszkanek wracała z bazyliki św. Małgorzaty. Przechodząc przez most, dostrzegła mężczyznę, którego zachowanie zwróciło jej uwagę. Początkowo nie podejrzewała, jak niebezpieczne okaże się to spotkanie.

Zobacz także:

Kobieta pomyślała, że nieznajomy może wybierać się nad rzekę Kamienicę na ryby. Zdziwiło ją jednak, że nie miał ze sobą wędki. Mężczyzna sprawiał też wrażenie zagubionego. Zamiast przejść obojętnie, postanowiła zapytać, czy wszystko jest w porządku. Wtedy wydarzyło się coś, czego zupełnie się nie spodziewała.

Nieznajomy nagle sięgnął po nóż i ruszył w jej kierunku. Przerażona kobieta nie miała czasu na zastanowienie. Natychmiast zaczęła uciekać w stronę pobliskich bloków. W rozmowie z lokalnym portalem Sądeczanin przyznała, że wszystko rozegrało się w ciągu kilku sekund. Zwykły odruch troski o drugiego człowieka postawił ją w obliczu ogromnego zagrożenia.

Nie miała przy sobie telefonu. Chwilę później usłyszała strzały

Dramat nie zakończył się na ucieczce kobiety. Jak relacjonowała, nie miała przy sobie telefonu, dlatego nie mogła od razu wezwać pomocy. Okazało się jednak, że służby zostały już powiadomione. Wkrótce usłyszała nadjeżdżające policyjne samochody, a następnie kilka strzałów. To, co zaczęło się od niepokojącego spotkania, zakończyło się tragedią.

Policjanci otrzymali zgłoszenie o mężczyźnie poruszającym się z nożem w ręce. Po przybyciu na ulicę Lwowską próbowali opanować sytuację. Według informacji przekazanych przez służby 41-latek nie wykonywał wydawanych poleceń i nie chciał odłożyć niebezpiecznego przedmiotu. Funkcjonariusze zdecydowali się najpierw użyć paralizatora.

Ta próba okazała się nieskuteczna. Sytuacja nadal była niebezpieczna, a policjanci ocenili, że zagrożone jest ich życie i zdrowie. Jeden z funkcjonariuszy użył broni służbowej. Na miejscu rozpoczęła się akcja ratunkowa. Pomimo podjętych działań zdarzenie miało tragiczny finał.

Tragiczny finał w Nowym Sączu. Policja ujawniła, co stało się z 41-latkiem

Postrzelonym mężczyzną okazał się 41-letni mieszkaniec powiatu nowosądeckiego. Policjanci udzielili mu pierwszej pomocy i wezwali zespół ratownictwa medycznego. Mężczyzna został przewieziony do szpitala, jednak lekarzom nie udało się uratować jego życia. Informacja o jego śmierci nadała całemu zdarzeniu jeszcze bardziej dramatyczny wymiar.

Okoliczności interwencji stały się przedmiotem szczegółowych ustaleń. Policja poinformowała o oględzinach prowadzonych pod nadzorem prokuratora. Funkcjonariusze zabezpieczali również nagrania z monitoringu i ustalali świadków. Ich zeznania oraz zgromadzony materiał mają pomóc wyjaśnić dokładny przebieg wydarzeń na ulicy Lwowskiej.

Szczególnie poruszająca pozostaje relacja kobiety, która znalazła się tak blisko niebezpieczeństwa. Jeszcze chwilę wcześniej widziała jedynie człowieka, który mógł potrzebować pomocy. Nie mogła wiedzieć, że proste pytanie uruchomi ciąg dramatycznych zdarzeń. Niedzielny poranek w Nowym Sączu zakończył się śmiercią 41-latka i policyjnym dochodzeniem.