Jeszcze zanim większość Polaków rozpoczęła sobotni dzień, wojsko przekazało wiadomość, która natychmiast zwróciła uwagę. W polskiej przestrzeni powietrznej rozpoczęły działania wojskowe samoloty. Powód był związany z sytuacją za naszą wschodnią granicą.
Poranny komunikat postawił sprawę jasno. W tle rosyjski atak
Informacja pojawiła się w sobotę 19 września. Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych przekazało rano, że uruchomiono lotnictwo wojskowe. Nie był to rutynowy komunikat dotyczący zaplanowanych ćwiczeń.
Zobacz także:
Decyzja miała bezpośredni związek z kolejnymi działaniami Federacji Rosyjskiej na terytorium Ukrainy. Tym razem chodziło o uderzenia wykonywane przy użyciu odrzutowych bezzałogowych statków powietrznych.
Sytuacja od początku była więc uważnie obserwowana również po polskiej stronie granicy. To właśnie w takich momentach każda nowa informacja dotycząca ruchu bezzałogowców może mieć znaczenie dla służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo polskiej przestrzeni powietrznej.
Polskie lotnictwo ruszyło. Wszystko działo się w sobotni poranek
Najbardziej zauważalnym elementem reakcji było rozpoczęcie operowania lotnictwa wojskowego w przestrzeni powietrznej RP. Informację tę przekazało oficjalnie Dowództwo Operacyjne RSZ.
To kolejna w ostatnich dniach sytuacja, gdy rosyjskie działania na Ukrainie uruchamiają reakcję po polskiej stronie. Zaledwie kilka dni wcześniej, 16 września, w związku z rosyjskimi uderzeniami dronów również poderwano polskie samoloty. Wtedy działania miały charakter prewencyjny.
Tamtego poranka naziemne systemy obrony powietrznej oraz rozpoznania radiolokacyjnego zostały postawione w stan gotowości. Czasowo wstrzymano również operacje na lotniskach w Lublinie i Rzeszowie. Sobotni komunikat ponownie pokazał, jak szybko wydarzenia po ukraińskiej stronie mogą wywołać działania polskich sił.
Ostatnie dni przyniosły serię alarmujących zdarzeń przy granicy
Tło sobotniej decyzji jest szczególnie istotne. 13 września Dowództwo Operacyjne RSZ również informowało o działaniach polskiego lotnictwa, gdy rosyjskie bezzałogowce atakowały cele na Ukrainie.
Wtedy sytuacja rozgrywała się wyjątkowo blisko Polski. Według rzecznika Dowództwa Operacyjnego RSZ ppłk. Jacka Goryszewskiego część bezzałogowców operowała i trafiała w cele położone zaledwie kilka lub kilkanaście kilometrów od polskiej granicy.
W rejonie przejścia Dorohusk–Jagodzin jeden z dronów uderzył po ukraińskiej stronie około 800 metrów od granicy z Polską. W związku z tamtymi wydarzeniami Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wysyłało alerty do mieszkańców Lubelszczyzny i Podkarpacia, a w części miejscowości uruchomiono syreny.
Najważniejsza informacja przyszła z Dowództwa Operacyjnego RSZ
Właśnie w tym kontekście należy odczytywać wydarzenia z sobotniego poranka. Rosja rozpoczęła kolejne uderzenia na terytorium Ukrainy z wykorzystaniem odrzutowych bezzałogowych statków powietrznych.
Polskie wojsko zareagowało. Dowództwo Operacyjne RSZ poinformowało 19 września rano, że w związku z rosyjskimi uderzeniami rozpoczęło się operowanie lotnictwa wojskowego w polskiej przestrzeni powietrznej.
To właśnie ta decyzja jest kluczową informacją sobotniego poranka – Polska poderwała myśliwce w reakcji na zmasowany atak odrzutowych dronów prowadzony przez Federację Rosyjską na Ukrainie.
Obserwuj nas na Google







