Październik zaczął się dla części mieszkańców od mało przyjemnych informacji. Spółdzielnie mieszkaniowe w różnych częściach Polski zmieniają stawki, a nowe wyliczenia pokazują, że utrzymanie mieszkania potrafi kosztować coraz więcej.

Nowe opłaty już obowiązują. W jednym przypadku czynsz urósł o niemal 37 zł

Od 1 października nowe stawki obowiązują między innymi w Spółdzielni Mieszkaniowej Dolinki w Gorzowie Wielkopolskim. Zmiany dotyczą kilku pozycji, które składają się na miesięczne opłaty ponoszone przez mieszkańców.

Zobacz także:

Stawka za bieżącą konserwację budynków wynosi tam 1,20 zł za m kw. Za konserwację dźwigów trzeba zapłacić 80 gr za m kw., natomiast opłata na fundusz remontowy wzrosła do 1,80 zł za m kw. W praktyce nawet pozornie niewielkie zmiany jednostkowe przekładają się na większy rachunek.

Jedna z mieszkanek opisywana przez Telewizję Gorzów wyliczyła, że w przypadku jej mieszkania o powierzchni 52,5 m kw. miesięczny czynsz zwiększył się o niemal 37 zł. Wątpliwości wzbudził także sposób naliczania opłat za windę.

Mieszkanka zwróciła uwagę, że opłata zależy od powierzchni lokalu. Jej zdaniem bardziej naturalne byłoby powiązanie jej z liczbą osób mieszkających w danym lokalu. To jeden z przykładów pokazujących, dlaczego nowe wyliczenia budzą tak dużo emocji.

Warszawa też podnosi stawki. Spółdzielnia wskazuje konkretne powody

Zmiany nie ominęły Warszawy. W Spółdzielni Mieszkaniowej Domhut od października wzrosła opłata eksploatacyjna. Wcześniej wynosiła 1,90 zł za m kw., teraz jest to już 2,50 zł za m kw.

Zarząd spółdzielni tłumaczy decyzję rosnącymi kosztami. Wśród wskazywanych powodów znalazły się między innymi wyższe taryfy za energię, ceny usług informatycznych oraz regularny wzrost płacy minimalnej.

W 2026 roku najniższe wynagrodzenie na umowie o pracę wynosi 4806 zł brutto, czyli około 3606 zł netto. Dla spółdzielni oznacza to wzrost części kosztów, które później wpływają na wysokość opłat ponoszonych przez mieszkańców.

Skala zmian szczególnie rzuca się w oczy przy większych mieszkaniach. Jeśli opłata liczona jest od każdego metra kwadratowego, różnica między starą a nową stawką szybko zamienia się w dodatkowe dziesiątki złotych miesięcznie.

W Legionowie podwyżki dotyczą konkretnych budynków

Nowe wyliczenia pojawiły się również w Legionowie. Tam zmiany obejmują sześć budynków należących do Spółdzielni Mieszkaniowej Lokatorsko-Własnościowej.

Spółdzielnia wskazuje, że podwyżki mają charakter punktowy. Nie są więc jednakowe dla wszystkich nieruchomości, lecz wynikają z indywidualnej analizy kosztów utrzymania poszczególnych budynków oraz osiąganych przez nie przychodów.

W jednym z podanych przykładów stawka na fundusz remontowy wzrosła z 2,95 zł do 4 zł za m kw. To różnica, którą mieszkańcy większych lokali mogą odczuć szczególnie mocno przy kolejnych miesięcznych rozliczeniach.

Rosnące opłaty nie sprowadzają się jednak wyłącznie do funduszy remontowych czy kosztów eksploatacyjnych. Kolejna część domowego rachunku także idzie w górę.

Drożeje również woda i kanalizacja. Kolejne miejscowości zmieniają taryfy

Mieszkańcy muszą mierzyć się także z wyższymi rachunkami za wodę oraz odprowadzanie ścieków. Taryfy zatwierdzane przez Wody Polskie przynoszą zmiany w kolejnych miejscowościach, choć ich skala nie wszędzie jest taka sama.

W części przypadków cena rośnie o kilkadziesiąt groszy za metr sześcienny. W innych miejscach wpływ podwyżki na całkowite wydatki gospodarstw domowych może być wyraźniejszy.

Od 1 października wyższe stawki obowiązują także w Czerwionce-Leszczynach w województwie śląskim. Spółdzielnia Mieszkaniowa Karlik poinformowała, że łączna opłata za zimną wodę i kanalizację wynosi teraz 22,18 zł za metr sześcienny.

To oznacza wzrost o 69 gr. Sama różnica może wydawać się niewielka, jednak w połączeniu z innymi rosnącymi składnikami miesięcznych opłat tworzy rachunek, który mieszkańcy odczuwają znacznie mocniej.

Ponad 1000 zł za 50-metrowe mieszkanie. Lokatorzy mają coraz więcej obaw

Podwyżki obejmują między innymi konserwację budynków i wind, fundusze remontowe oraz utrzymanie części wspólnych. Efekt jest taki, że za lokal o powierzchni 50 m kw. w starszym bloku trzeba już płacić ponad 1000 zł miesięcznie.

Co ważne, problem nie ogranicza się do stolicy. Nowe stawki pojawiają się również w mniejszych miejscowościach, a mieszkańcy coraz uważniej analizują kolejne informacje przesyłane przez spółdzielnie.

W internecie nie brakuje niezadowolenia. Lokatorzy pytają o zasadność zmian i obawiają się kolejnych pism z nowymi wyliczeniami. Październik pokazał, że nawet kilka zmienionych pozycji może wyraźnie podnieść całkowity koszt utrzymania mieszkania.

Dla wielu gospodarstw domowych to kolejny stały wydatek, którego nie sposób łatwo uniknąć. A gdy jednocześnie rosną koszty eksploatacji, funduszu remontowego, wody i kanalizacji, końcowa kwota na miesięcznym rozliczeniu zaczyna wyglądać zupełnie inaczej niż jeszcze wcześniej.