Wydawało się, że spór o niedziele handlowe nie przyniesie już wielkich niespodzianek. Tymczasem do dyskusji dołączył głos, który może zaskoczyć zarówno klientów, jak i właścicieli sklepów. W grę wchodzą nie tylko otwarte placówki, ale też ogromne pieniądze.
Koniec zakazu handlu w niedzielę? Związkowcy chcą wielkiego zwrotu
To może być jeden z najbardziej zaskakujących pomysłów dotyczących polskiego handlu od lat. Związkowa Alternatywa domaga się całkowitego zniesienia zakazu handlu w niedziele. Oznaczałoby to możliwość otwierania sklepów przez wszystkie siedem dni tygodnia. Co szczególnie ciekawe, propozycja wyszła od organizacji reprezentującej pracowników, a nie od właścicieli sieci handlowych.
Zobacz także:
Związkowcy uważają, że obecne przepisy nie spełniają swojej roli. Ich zdaniem liczne wyjątki sprawiają, że część sklepów może działać nawet w niedziele niehandlowe, podczas gdy największe placówki muszą pozostać zamknięte. Organizacja przekonuje, że taki system nie służy ani zatrudnionym, ani klientom.
Związkowcy mają jeden warunek. Większe pieniądze za pracę w niedzielę
Największe emocje może jednak wywołać propozycja dotycząca wynagrodzeń. Związkowa Alternatywa chce, aby praca w niedzielę była opłacana aż 2,5 razy lepiej niż w zwykły dzień. Według wyliczeń przedstawionych przez organizację minimalna stawka godzinowa wynosiłaby 78,50 zł.
Jeszcze większe wrażenie robi kwota za pełną zmianę. Za osiem godzin pracy w niedzielę pracownik miałby otrzymywać co najmniej 628 zł. To jednak na razie wyłącznie postulat, a nie obowiązująca stawka. Związkowcy liczą, że wysokie koszty zatrudnienia sprawią, iż sklepy będą otwierane tylko wtedy, gdy pracodawcy rzeczywiście zechcą odpowiednio zapłacić swoim pracownikom.
Nie tylko Biedronka i Lidl. Zmiany miałyby objąć znacznie więcej osób
Propozycja nie kończy się na kasach supermarketów. Związkowa Alternatywa chce, aby wyższe stawki za niedzielną pracę obowiązywały we wszystkich branżach. Oznacza to, że dyskusja dotyczy nie tylko możliwości zrobienia zakupów w ostatni dzień tygodnia, ale również zasad wynagradzania znacznie szerszej grupy zatrudnionych.
Dla klientów byłaby to duża zmiana codziennych przyzwyczajeń. Niedzielne zakupy przestałyby zależeć od kalendarza wyjątków. Trzeba jednak pamiętać, że sama propozycja nie oznacza jeszcze zmiany prawa. Nie ma też wskazanego terminu, od którego sklepy mogłyby zacząć działać we wszystkie niedziele.
Polacy podzieleni niemal po równo. Wyniki sondażu mówią wiele
Sprawa jest tym bardziej emocjonująca, że Polacy wcale nie są zgodni. Według czerwcowego sondażu SW Research dla Wprost zniesienie zakazu popiera 43,9 proc. badanych. Utrzymania obecnych ograniczeń chce 41,3 proc., a 14,8 proc. nie ma zdania. Różnica między zwolennikami a przeciwnikami wynosi zaledwie 2,6 punktu procentowego.
Zakaz handlu obowiązuje od 2018 roku i przez ten czas przeszedł kilka zmian. Obecnie kalendarz przewiduje osiem niedziel handlowych w roku. Nowy postulat oznaczałby odejście od tego systemu. Na razie nie jest jednak przesądzone, czy pomysł związkowców doczeka się realizacji. Pewne jest jedno – temat niedzielnych zakupów znów wraca do publicznej dyskusji.
Obserwuj nas na Google







