Nie każdy film potrafi przetrwać próbę czasu. Niektóre znikają z pamięci zaraz po premierze, inne przez lata zyskują coraz większe uznanie. Właśnie taki tytuł pojawił się w ofercie popularnej platformy. Co ciekawe, jego droga do sławy wcale nie była oczywista.
Netflix udostępnił film, który zmienił oblicze thrillerów. To prawdziwa legenda kina
15 października 2026 roku na Netflixie pojawił się film Siedem, jeden z najbardziej cenionych thrillerów kryminalnych lat 90. Produkcja Davida Finchera z 1995 roku od dawna zajmuje szczególne miejsce w historii kina. Teraz polscy widzowie mogą ponownie zanurzyć się w opowieści, która przyniosła reżyserowi ogromne uznanie.
Zobacz także:
Na ekranie spotykają się Brad Pitt i Morgan Freeman. Pierwszy wciela się w młodego, impulsywnego detektywa Davida Millsa, drugi gra doświadczonego Williama Somerseta, który przygotowuje się do emerytury. Ich wspólna sprawa szybko okazuje się znacznie bardziej skomplikowana, niż mogliby przypuszczać.
Wszystko zaczyna się od zagadkowego śledztwa. Dwaj policjanci próbują schwytać człowieka, który kieruje się niepokojącą logiką siedmiu grzechów głównych. Każdy kolejny trop odsłania następny element starannie zaplanowanej układanki. Co gorsza, detektywi stopniowo sami stają się częścią gry prowadzonej przez tajemniczego przeciwnika.
W obsadzie znalazły się również Gwyneth Paltrow jako Tracy Mills oraz Kevin Spacey w roli Johna Doe. Tak dobrany zespół aktorski stał się jednym z największych atutów produkcji. Jednak Siedem zapisało się w pamięci widzów nie tylko dzięki gwiazdom. Ogromne znaczenie miały również atmosfera i sposób prowadzenia historii.
Trudno uwierzyć, jak potraktowano ten film. Akademia przyznała mu tylko jedną nominację
Choć dziś Siedem uchodzi za klasykę gatunku, jego historia podczas sezonu nagród może zaskakiwać. Film otrzymał zaledwie jedną nominację do Oscara, i to za najlepszy montaż. Nie znalazł się wśród kandydatów do najważniejszych statuetek, mimo uznania krytyków i bardzo dobrego przyjęcia przez publiczność.
Produkcja zdobyła także nominację do nagrody BAFTA za scenariusz oryginalny, ale została pominięta przy Złotych Globach. Tymczasem w kinach poradziła sobie znakomicie. Przy budżecie wynoszącym około 33 mln dolarów zarobiła ponad 300 mln dolarów. Sukces finansowy nie przełożył się jednak na równie imponującą liczbę wyróżnień.
Dopiero kolejne lata pokazały, jak mocną pozycję film zbudował w świecie kina. W zestawieniu magazynu Empire znalazł się na 134. miejscu wśród najlepszych filmów wszech czasów. Z kolei w rankingu przygotowanym przez The Hollywood Reporter w 2014 roku zajął 84. pozycję. To osiągnięcia, które wyraźnie pokazują, jak wysoko cenione jest dzieło Finchera.
Warto przy tym pamiętać, że film nie pozostanie na platformie na zawsze. Nie jest to bowiem oryginalna produkcja Netflixa. Najprawdopodobniej za jakiś czas produkcja zostanie zdjęta z platformy i być może zobaczymy ją na innym streamingu. Choć na razie nie wiadomo, jak długo "Siedem" pozostanie na Netflixie, nie warto zwlekać z obejrzeniem hitowego filmu.
Za kulisami kryje się jeszcze jedna historia. Niewiele brakowało, by film w ogóle nie powstał
Pomysł na Siedem narodził się w głowie scenarzysty Andrew Kevina Walkera, który po przeprowadzce z Altoony do Nowego Jorku zetknął się z mroczniejszą stroną wielkiego miasta. Własne obserwacje wykorzystał do stworzenia historii, której główny przeciwnik postrzega otaczający świat przez pryzmat moralnego upadku.
Co ciekawe, sam David Fincher początkowo nie zamierzał wracać do reżyserowania filmów. Po trudnych doświadczeniach związanych z Obcym 3 był mocno zniechęcony do pracy przy kolejnych produkcjach. Ostatecznie przekonał go scenariusz Walkera. Ta decyzja okazała się przełomowa dla jego dalszej kariery.
Dziś Siedem pozostaje jednym z najbardziej rozpoznawalnych dzieł Finchera. Film inspirował kolejnych twórców, w tym Christophera Nolana i Matta Reevesa. Od 15 października jest dostępny na Netflixie, dzięki czemu zarówno wierni wielbiciele thrillera, jak i osoby, które jeszcze go nie widziały, mogą przekonać się, skąd wzięła się jego niezwykła reputacja.
Obserwuj nas na Google







