Miejsce spoczynku jednej z najbardziej rozpoznawalnych polskich wokalistek od lat przyciąga wiernych fanów. Nie brakuje kwiatów, zniczy i osobistych pamiątek. Jednak nie każdy pomysł odwiedzających spotyka się ze zrozumieniem rodziny gwiazdy.
Syn Violetty Villas przerwał milczenie. Tak wygląda opieka nad grobem artystki
Krzysztof Gospodarek, jedyny syn Violetty Villas, opowiedział o niezwykłych sytuacjach, z którymi mierzy się podczas odwiedzania grobu matki. W rozmowie z Mateuszem Szymkowiakiem dla Świata Gwiazd przyznał, że zachowanie niektórych wielbicieli początkowo wywoływało w nim spore rozdrażnienie. Chodziło przede wszystkim o ingerowanie w wygląd nagrobka.
Zobacz także:
Piosenkarka zmarła w grudniu 2011 roku, ale jej popularność nie przeminęła. Na warszawskich Powązkach, gdzie spoczywa artystka, niemal codziennie pojawiają się świeże kwiaty i zapalone znicze. Fani wciąż chcą pokazać, jak wiele znaczyła dla nich gwiazda polskiej estrady. Czasami jednak ich pomysły wykraczają poza tradycyjne formy upamiętnienia.
-Po śmierci troszkę mnie to denerwowało, że tam na tym grobie zaczynają czyjeś porządki panować. Że ja nie mogłem utrzymać swojego charakteru tego nagrobka - mówi.
- Ostatnio zostawili głowę. To było trudne do zaakceptowania, przynajmniej jeżeli chodzi o nasze społeczeństwo. Zabrałem ten wystrój - dodaje.
Gospodarek nie ukrywa, że przez pierwsze lata trudno było mu pogodzić się z tym, że obce osoby samodzielnie zmieniają wystrój grobu jego matki. Zależało mu na zachowaniu określonego wyglądu miejsca spoczynku. Z biegiem czasu jego nastawienie uległo jednak wyraźnej zmianie. Dziś znacznie bardziej docenia obecność wiernych wielbicieli.
Zostawili to na grobie Violetty Villas. Syn piosenkarki nie przeszedł obok tego obojętnie
Największe zaskoczenie przyniosło zdarzenie z listopada 2025 roku. Na nagrobku Violetty Villas pojawił się nietypowy znicz w kształcie głowy. Ozdoba miała bujne blond włosy oraz mocny makijaż, nawiązujące do charakterystycznego wizerunku piosenkarki. Tak osobliwa forma upamiętnienia gwiazdy wywołała kontrowersje.
Dopiero w rozmowie opublikowanej w październiku 2026 roku Krzysztof Gospodarek odniósł się do tego zdarzenia. Przyznał, że zaakceptowanie podobnej dekoracji było dla niego trudne. Nie zamierzał pozostawiać jej na nagrobku. Jak wyjaśnił, zdecydował się zabrać nietypową ozdobę. Jego reakcja pokazuje, że nawet przy ogromnej wdzięczności wobec fanów istnieją pewne granice.
Co ciekawe, nie oznacza to wcale, że syn artystki sprzeciwia się wszystkim nietypowym pamiątkom. Wręcz przeciwnie. Gospodarek wspominał również o listach, fotografiach i osobistych przedmiotach, które wielbiciele przynoszą na Powązki. Niektóre z tych rzeczy mają dla niego tak duże znaczenie, że postanowił je zachować.
Minęło prawie 15 lat, a grób wciąż tonie w kwiatach. Syn Villas zmienił zdanie o fanach
W najnowszym wywiadzie Gospodarek zwrócił uwagę na coś jeszcze. Choć początkowo przeszkadzały mu zmiany wprowadzane przez odwiedzających, dziś patrzy na ich zaangażowanie z wdzięcznością. Docenia nie tylko przynoszone kwiaty i znicze, lecz także osoby, które z własnej inicjatywy dbają o porządek na nagrobku.
Dla syna gwiazdy szczególnie ważne jest to, że mimo upływu niemal półtorej dekady od jej śmierci zainteresowanie miejscem spoczynku nie słabnie. Wielbiciele nadal przychodzą, zostawiają pamiątki i pielęgnują pamięć o kobiecie, której głos zapisał się w historii polskiej muzyki.
Historia nietypowego znicza pokazuje jednak, jak różnie można rozumieć oddawanie hołdu zmarłej gwieździe. To, co dla jednego fana jest wyrazem podziwu, dla najbliższych może okazać się trudnym widokiem. Krzysztof Gospodarek nauczył się doceniać niezwykłą więź publiczności z matką, ale nie ukrywa, że nie wszystkie gesty wielbicieli potrafi zaakceptować.
Obserwuj nas na Google







