W poniedziałkowy wieczór, 2 listopada, widzowie programu Dzisiaj byli świadkami niezwykłej sceny. Danuta Holecka, zazwyczaj opanowana przed kamerami, tym razem nie zdołała powstrzymać łez. Wszystko rozegrało się podczas połączenia z reporterką Edytą Lewandowską.
Danuta Holecka rozpłakała się na antenie. Wystarczyło kilka okrzyków
Podczas głównego wydania programu informacyjnego Telewizji Republika pokazano relację z demonstracji przed Trybunałem Konstytucyjnym w Warszawie. W pewnym momencie uczestnicy zgromadzenia zaczęli skandować imię dziennikarki i wyrażać dla niej wsparcie. Reakcja Holeckiej była natychmiastowa.
Zobacz także:
Prezenterka wyraźnie się wzruszyła. Łzy pojawiły się na jej twarzy, a głos zaczął się łamać. Zwróciła się wprost do Edyty Lewandowskiej, prosząc, by przekazała uczestnikom demonstracji, że ich kocha. Dodała również ciepłe słowa skierowane do samej reporterki.
Nie był to jednak koniec zaskakujących chwil. Holecka postanowiła wykorzystać moment, by wrócić do sprawy, która dotyczy bezpośrednio jej rodziny. Chodziło o głośną interwencję policji wobec jej męża, Krzysztofa Dunin-Holeckiego. Dziennikarka uznała, że widzowie powinni poznać także jej relację.
Mąż Danuty Holeckiej skuty kajdankami. Dziennikarka ujawniła szczegóły
Do zdarzenia doszło w rejonie cmentarza na warszawskim Służewie. Danuta Holecka wraz z mężem przyjechała tam odwiedzić grób syna Juliana, który zmarł w lipcu 2024 roku. Wizyta zakończyła się interwencją funkcjonariuszy, którzy założyli Krzysztofowi Dunin-Holeckiemu kajdanki.
Według policji kierowca naruszył zakaz ruchu oznaczony znakiem B-1, nie wykonywał poleceń i odmówił podania danych osobowych. Funkcjonariusze tłumaczyli, że kajdanki miały również zapobiec jego oddaleniu się. Podczas interwencji mężczyzna źle się poczuł, dlatego wezwano ratowników medycznych.
Danuta Holecka przedstawiła jednak inną wersję wydarzeń. Zapewniła, że samochód znajdował się w miejscu przeznaczonym do parkowania i nie było potrzeby uzyskiwania specjalnej zgody parafii. Podkreśliła, że odwiedza cmentarz codziennie od blisko dwóch lat i czterech miesięcy, a podobna sytuacja nigdy wcześniej się nie wydarzyła.
Padły mocne słowa o zachowaniu policjantów. Sprawa trafi do sądu
Największe emocje wzbudził opis tego, co miało wydarzyć się już po założeniu kajdanek. Holecka przekonywała, że informowała policjantów o danych męża. Według jej relacji tożsamość mężczyzny potwierdził również syn, który przybył z dokumentami. Mimo to Krzysztof Dunin-Holecki miał nadal pozostawać skuty.
Prezenterka stanowczo zapewniła widzów, że nie ma żadnego powodu, by przedstawiać nieprawdziwą wersję wydarzeń. Policja podtrzymuje jednak swoje stanowisko. Funkcjonariusze wskazują, że ich działania wynikały z przepisów oraz zachowania kierowcy, a nie z tego, kim jest jego żona.
Sprawa nie zakończyła się na medialnych oświadczeniach. Policja skierowała do sądu wniosek o ukaranie Krzysztofa Dunin-Holeckiego za naruszenie przepisów ruchu drogowego i utrudnianie czynności. O wyjaśnienia dotyczące zasadności użycia kajdanek wystąpił również zastępca Rzecznika Praw Obywatelskich Stanisław Trociuk.
Obserwuj nas na Google






