Od miesięcy nie wiadomo, co stało się z 24-latką, która wyszła z domu i już nie wróciła. Teraz uwaga ponownie skupia się na Czechowicach-Dziedzicach. Nowe ustalenia mogą mieć ogromne znaczenie, choć śledczy na razie studzą emocje.

Makabryczne odkrycie w Czechowicach-Dziedzicach. Policja natychmiast wkroczyła do akcji

W poniedziałek 2 listopada 2026 roku na jednej z posesji przy ulicy Narutowicza w Czechowicach-Dziedzicach dokonano wstrząsającego odkrycia. Operator koparki, który wykonywał prace na terenie nieruchomości, natrafił na ludzkie szczątki. Ich stan nie pozwolił na natychmiastowe ustalenie tożsamości zmarłej osoby.

Zobacz także:

Na miejscu szybko pojawili się policjanci, którzy rozpoczęli czynności pod nadzorem prokuratora. Według informacji przekazanych przez lokalny portal czecho.pl szczątki znajdowały się w miejscu rozbiórki garażu przy opuszczonym budynku. Nieruchomość położona jest w rejonie torów kolejowych i wiaduktu drogowego.

Sytuacja stała się szczególnie poruszająca ze względu na niewyjaśnione zaginięcie Karoliny Wróbel. Młoda mieszkanka Czechowic-Dziedzic zniknęła na początku 2025 roku. Od tamtej pory jej los pozostaje zagadką. Samo odkrycie szczątków w tym samym mieście nie oznacza jednak, że obie sprawy są ze sobą powiązane.

Ekspresowe badania DNA. Policja chce poznać odpowiedź nawet w dwa dni

Najważniejsze będą teraz wyniki badań, które pozwolą ustalić, do kogo należą znalezione szczątki. Sławomir Kocur, rzecznik policji w Bielsku-Białej, przekazał, że funkcjonariuszom zależy na jak najszybszym wyjaśnieniu tej kwestii. Badania mają zostać przeprowadzone w ekspresowym tempie.

Przedstawiciel policji zaznaczył, że ze względu na stan szczątków nie można obecnie jednoznacznie określić nawet płci zmarłej osoby. Wyraził jednocześnie nadzieję, że odpowiedź uda się uzyskać w ciągu jednego lub maksymalnie dwóch dni. Nie jest to jednak potwierdzony termin otrzymania wyników.

Głos zabrał również prywatny detektyw Dawid Burzacki, zaangażowany w poszukiwania Karoliny Wróbel. Wyraźnie podkreślił, że nie ma obecnie żadnych wyników badań potwierdzających, by odnalezione szczątki należały do zaginionej kobiety. Zaapelował również o powstrzymanie się od przedwczesnych wniosków.

Karolina Wróbel wyszła po bułki i zniknęła. Teraz znów wracają bolesne pytania

Karolina Wróbel zaginęła 3 stycznia 2025 roku. 24-letnia matka dwójki dzieci wyszła ze swojego domu w Czechowicach-Dziedzicach do pobliskiego sklepu po bułki. Miała wrócić po krótkiej chwili, ale nigdy nie dotarła z powrotem. Od tego momentu nie udało się ustalić, co dokładnie wydarzyło się po jej wyjściu.

W śledztwie dotyczącym zaginięcia kobiety zarzut zabójstwa usłyszał jej współlokator, Patryk B. Mężczyzna został zatrzymany kilka dni po zaginięciu 24-latki. Według wcześniejszych doniesień medialnych początkowo miał przyznać się do winy, jednak później wycofał swoje wyjaśnienia i utrzymuje, że jest niewinny.

W trakcie poszukiwań służby wielokrotnie sprawdzały staw Błaskowiec, gdzie według wcześniejszych informacji mogło znajdować się ciało zaginionej. Działania nie przyniosły jednak przełomu. Patryk B. opuścił areszt w październiku 2025 roku, lecz postawiony mu zarzut nadal pozostaje w mocy.

Odkrycie przy ulicy Narutowicza otwiera więc kolejne pytania, na które na razie nie ma odpowiedzi. Nie wiadomo, kim jest odnaleziona osoba ani czy jej śmierć ma jakikolwiek związek z zaginięciem Karoliny Wróbel. Rozstrzygające znaczenie będą miały ustalenia biegłych. To na nie czekają teraz wszyscy śledzący tę sprawę.