Każdego dnia na polskich drogach tysiące kamer rejestrują przebieg jazdy. Urządzenia nagrywają nie tylko samochody i pieszych, lecz także budynki mijane po drodze. Właśnie ten szczegół wywołał poważny spór o granice prawa i odpowiedzialność kierowców.
Nawet 5000 zł grzywny za nagranie z samochodu. Przepisy wywołały ogromne obawy
Wszystko zaczęło się od przepisów ustawy o obronie Ojczyzny. Zakaz fotografowania i filmowania określonych obiektów miał chronić bezpieczeństwo państwa. Problem polegał na tym, że jego wcześniejsze brzmienie mogło objąć również kierowców korzystających ze zwykłych rejestratorów jazdy.
Zobacz także:
Jeszcze do 11 sierpnia 2025 roku za naruszenie zakazu groziła grzywna do 5000 zł, a nawet areszt. Możliwy był również przepadek urządzenia wykorzystanego do popełnienia wykroczenia. Co szczególnie istotne, konsekwencje mogły dotknąć także osoby, które nie działały celowo.
Wystarczyło nieumyślne zarejestrowanie obiektu objętego zakazem, aby pojawiło się ryzyko odpowiedzialności. Przepisy dopuszczały też przepadek sprzętu, nawet jeśli nie należał on do sprawcy. Tak surowe zasady wzbudziły poważne wątpliwości.
Rzecznik Praw Obywatelskich interweniował. Chodziło o surowe kary
Sprawą zajął się Rzecznik Praw Obywatelskich. W piśmie skierowanym 5 czerwca 2025 roku do wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza zwrócił uwagę na zbyt szeroki zakres ograniczeń oraz możliwość karania osób, które nie miały zamiaru naruszać przepisów.
Rzecznik wskazywał także na wątpliwości dotyczące zgodności regulacji z Konstytucją. Szczególne zastrzeżenia budziła możliwość utraty własności za nieumyślne wykroczenie. Chodziło przecież o sytuacje, w których ktoś mógł przypadkiem zarejestrować chroniony obiekt.
Wielka zmiana dla kierowców. Kamera samochodowa nie oznacza już takiego ryzyka
Przełom nastąpił 12 sierpnia 2025 roku. Wtedy weszły w życie przepisy, które znacząco ograniczyły zakaz fotografowania. Obecnie dotyczy on obiektów zajmowanych przez jednostki wojskowe lub służby specjalne, pod warunkiem oznaczenia ich odpowiednim znakiem.
Co najważniejsze dla kierowców, ustawodawca wyłączył spod zakazu obraz zarejestrowany podczas przemieszczania się pojazdu, gdy chroniony obiekt stanowi jedynie szczegół całości. Oznacza to, że przypadkowe utrwalenie takiego miejsca podczas zwykłej jazdy nie stanowi już wskazanego wykroczenia.
Zmieniły się również sankcje. Za naruszenie zakazu fotografowania nie grozi już areszt. Nie zniknęła jednak możliwość nałożenia grzywny do 5000 zł oraz orzeczenia przepadku sprzętu w przypadkach rzeczywistego złamania przepisów.
Konfiskata nadal możliwa. Ten zakaz wciąż obowiązuje
Nowe zasady nie oznaczają pełnej swobody nagrywania chronionych obiektów. Fotografowanie, filmowanie lub przesyłanie ich obrazu bez wymaganego zezwolenia nadal może zakończyć się dotkliwą karą. Dotyczy to także określonych przedmiotów i wizerunków osób znajdujących się w takich obiektach.
Najważniejsze jest więc rozróżnienie przypadkowego nagrania podczas jazdy od działań naruszających zakaz. Kierowcy mogą nadal korzystać z rejestratorów, a samo uchwycenie chronionego obiektu w trakcie przemieszczania się pojazdu nie oznacza automatycznie wykroczenia. Granice wyznaczają jednak konkretne przepisy.
Obserwuj nas na Google







