31 października 2026 roku do kibiców dotarły wieści, które szczególnie mocno uderzają w sympatyków łódzkiego futbolu. Za jednym nazwiskiem kryje się bowiem historia wielkich sukcesów, niezwykłej determinacji i przyjaźni, o której nie zapomniał sam Boniek.

Zbigniew Boniek żegna Zdzisława Kostrzewińskiego. Nie żyje legenda Widzewa Łódź

Nie żyje Zdzisław Kostrzewiński, były piłkarz Widzewa Łódź i jeden z zawodników, którzy budowali potęgę klubu w latach 70. Miał 80 lat. Wiadomość o jego śmierci pojawiła się tuż przed dniem Wszystkich Świętych, nadając pożegnaniu szczególnie przejmujący wymiar.

Zobacz także:

Na smutne informacje zareagował Zbigniew Boniek. Były reprezentant Polski, który dzielił z Kostrzewińskim szatnię i boisko, zamieścił wpis na platformie X. Nie potrzebował wielu słów, by pokazać, jak zapamiętał dawnego kolegę. Nazwał go jednym z ich paczki, znakomitym kolegą i twardym obrońcą.

Boniek przypomniał także, że Kostrzewiński uczestniczył w budowaniu Wielkiego Widzewa. Swój wpis zakończył osobistym pożegnaniem Zdzisia i czerwonymi sercami. Te kilka zdań mówi wiele o więzi, która przetrwała znacznie dłużej niż wspólne występy na murawie.

Niezwykły mecz z Manchesterem City. Kostrzewiński dokonał czegoś, co zapamiętano na lata

Zdzisław Kostrzewiński urodził się 26 listopada 1945 roku. Z Widzewem związał się jeszcze jako nastolatek, a później występował również w ŁKS-ie Łódź i Zawiszy Bydgoszcz. Ostatecznie wrócił jednak do klubu, z którym osiągnął największe sukcesy.

W 1975 roku pomógł Widzewowi wywalczyć awans do najwyższej klasy rozgrywkowej. Był też częścią zespołu, który zdobył pierwsze wicemistrzostwo Polski w historii klubu. W barwach RTS-u rozegrał około 188 spotkań i strzelił 12 goli. Jego nazwisko zapisało się jednak w pamięci kibiców także z innego powodu.

We wrześniu 1977 roku Widzew po raz pierwszy wystąpił w europejskich pucharach. Rywalem łodzian był Manchester City, a Kostrzewiński wyprowadził polski zespół na murawę jako kapitan. W Anglii padł remis 2:2, a oba gole dla Widzewa zdobył właśnie Boniek. Rewanż zakończył się wynikiem 0:0, dając łodzianom historyczny awans.

To właśnie podczas drugiego spotkania Kostrzewiński pokazał niezwykły hart ducha. Po starciu z rywalem doznał poważnego urazu nogi. Mimo kontuzji sam założył opatrunek i pozostał na boisku do końcowego gwizdka. Ten występ stał się jedną z najbardziej pamiętnych historii dawnego Widzewa.

Widzew Łódź stracił ważną postać. Boniek nie zapomniał o dawnym koledze

Kostrzewiński zakończył występy w Widzewie w 1978 roku, po czym wyjechał do Stanów Zjednoczonych. Grał tam w polonijnej Wiśle Chicago. W połowie lat 80. wrócił do Polski i nadal pozostawał blisko łódzkiego środowiska piłkarskiego.

O śmierci swojego wychowanka poinformował również Widzew Łódź. Klub przypomniał jego wkład w historyczny awans do Ekstraklasy i pierwsze europejskie sukcesy drużyny. Kostrzewiński pozostał wierny klubowym barwom także po zakończeniu kariery.

Teraz, gdy zbliża się 1 listopada, wspomnienia o dawnym kapitanie nabierają szczególnego znaczenia. Zbigniew Boniek pożegnał nie tylko byłego zawodnika Widzewa, lecz także człowieka, z którym przeżywał jedne z najważniejszych chwil w historii łódzkiej drużyny. Pozostały wspólne sukcesy, pamięć kibiców i słowa pożegnania.