Jeszcze niedawno spowolnienie wzrostu cen dawało nadzieję na większą stabilność. Teraz pojawia się sygnał, że sytuacja może się zmienić. Kluczowe znaczenie mają koszty, których trudno uniknąć w codziennym życiu.

WIDEO…

player placeholder

NBP pokazał nowe prognozy. Inflacja może mocno przyspieszyć

Narodowy Bank Polski opublikował 6 listopada 2026 r. nowy Raport o inflacji. Z przedstawionych w nim prognoz, przytoczonych przez Fakt, wynika, że przed polską gospodarką może być kolejny trudniejszy okres. W 2027 r. tempo wzrostu cen ma bowiem wyraźnie przyspieszyć.

Według przedstawionych danych inflacja pod koniec 2026 r. ma wynieść 3,1 proc. Rok później wskaźnik może wzrosnąć do 4,2 proc. Dopiero w 2028 r. prognozowany jest spadek do 2,8 proc. To oznacza, że powrót do spokojniejszego tempa wzrostu cen może potrwać dłużej, niż oczekiwali konsumenci.

Zobacz także:

Nie chodzi przy tym o powtórkę wszystkich podwyżek z minionych lat. Nawet jednak niższa inflacja nie oznacza, że ceny w sklepach zaczną spadać. Produkty i usługi mogą nadal drożeć, tylko wolniej. Jeśli przewidywania się sprawdzą, w 2027 r. tempo tych zmian ponownie wzrośnie.

Energia i paliwa mogą uderzyć po kieszeni. Skutki odczują też klienci sklepów

Za niepokojącymi prognozami stoją między innymi rosnące ceny surowców energetycznych i rolnych na światowych rynkach. Według NBP ich podwyżki mogą sprawić, że w Polsce szybciej będą rosły koszty energii, a z czasem także ceny żywności oraz innych towarów i usług.

To szczególnie ważna wiadomość dla gospodarstw domowych. Energia i paliwa wpływają nie tylko na bezpośrednie wydatki mieszkańców. Są również częścią kosztów produkcji i transportu. Dlatego ich drożenie może z opóźnieniem przełożyć się na ceny produktów trafiających do sklepów.

Prezes NBP Adam Glapiński zwrócił uwagę na początek 2027 r. Jego zdaniem właśnie wtedy wpływ wysokich cen paliw i energii na codzienne zakupy może stać się bardziej widoczny. Szczególne znaczenie dla dalszej oceny sytuacji będzie miał styczeń.

Stopy procentowe bez zmian. Jeden miesiąc może okazać się kluczowy

Nowe prognozy pojawiły się tuż po decyzji Rady Polityki Pieniężnej. Na posiedzeniu zakończonym 4 listopada 2026 r. RPP pozostawiła stopy procentowe bez zmian. Główna stopa referencyjna NBP nadal wynosi 3,75 proc.

Dla osób spłacających kredyty to ważna informacja. Decyzje dotyczące stóp procentowych wpływają na koszt finansowania, choć nie każda zmiana od razu przekłada się na wysokość raty. Adam Glapiński wskazał, że szczególnie istotny dla kolejnych decyzji może być styczeń 2027 r.

Na sytuację wpływa także tempo rozwoju gospodarki. NBP przewiduje wzrost PKB o 3,6 proc. w 2026 r. W kolejnych dwóch latach gospodarka ma rozwijać się wolniej, między innymi z powodu spadku wykorzystania środków unijnych i słabszej dynamiki inwestycji.

Drożyzna nie musi zostać na długo. NBP wskazuje, kiedy sytuacja może się poprawić

W nowych prognozach pojawia się również korzystniejszy scenariusz. Według NBP w 2028 r. inflacja może ponownie wyhamować. Pomóc ma w tym między innymi zakładany spadek cen surowców energetycznych oraz wolniejsze tempo wzrostu gospodarczego.

Nie oznacza to jednak, że wszystkie zagrożenia znikną. Bank centralny wskazuje na niepewność związaną z sytuacją na Bliskim Wschodzie oraz planowanym na 2028 r. uruchomieniem systemu handlu emisjami ETS2. Oba czynniki mogą wpłynąć na przyszłe koszty energii.

Najważniejszy wniosek dla polskich rodzin jest więc prosty. Nowe prognozy nie przesądzają, że każdy rachunek i każdy produkt nagle podrożeje. Pokazują jednak, że czas spokojniejszego wzrostu cen może zostać przerwany, a rok 2027 może przynieść kolejne wyzwania dla domowych budżetów.