Spokojny początek dnia zamienił się w dramat w miejscowości położonej niedaleko polskiej granicy. W jednej chwili działalność przedsiębiorstwa została sparaliżowana. Na miejscu pojawiły się służby ratunkowe, a pierwsze informacje o skutkach zdarzenia okazały się tragiczne.

Rosyjskie drony uderzyły w zakład z polskim kapitałem. Jedna osoba nie żyje

W piątek, 16 października 2026 roku, rosyjskie drony zaatakowały przedsiębiorstwo Ahrofrukt LTD w Maniewiczach, w obwodzie wołyńskim na Ukrainie. Zakład należy do grupy Polko Group, w której udziały ma polski kapitał. Obiekt znajduje się około 100 kilometrów od granicy z Polską.

Zobacz także:

Bilans zdarzenia jest tragiczny. Jedna osoba straciła życie, a osiem kolejnych zostało rannych. Informacje przekazał Roman Romaniuk, szef wołyńskiej obwodowej administracji wojskowej. Jak poinformował, po uderzeniu na terenie prywatnego przedsiębiorstwa wybuchł pożar, z którym walczyły służby ratunkowe.

Ogień udało się opanować, jednak w chwili przekazania informacji nie został jeszcze całkowicie ugaszony. Trwały działania związane z usuwaniem skutków zdarzenia. Sytuacja była na tyle poważna, że dostęp do zakładu został ograniczony, a dokładna skala zniszczeń pozostawała nieznana.

Polski właściciel zabrał głos. Ujawnił, co działo się w zakładzie

Sławomir Polkowski, współwłaściciel Polko Group, potwierdził w rozmowie z Polską Agencją Prasową, że do ataku doszło około godziny 8 rano czasu lokalnego. To ważny szczegół, ponieważ o tej porze na terenie przedsiębiorstwa przebywała tylko część załogi.

Przedsiębiorca przyznał, że nie zna jeszcze rozmiaru poniesionych strat. Straż pożarna oraz ukraińska Państwowa Służba ds. Sytuacji Nadzwyczajnych nie pozwalały na wejście do obiektu ze względu na trwający pożar. W takich warunkach dokładne oszacowanie szkód nie było możliwe.

Działalność zakładu została tymczasowo wstrzymana. Firma skoncentrowała się na pomocy osobom dotkniętym tragedią. Jak przekazał Polkowski, przedsiębiorstwo zapewnia wsparcie rodzinie zmarłego pracownika oraz osobom poszkodowanym w wyniku ataku.

To nie pierwszy taki przypadek. Niepokojące słowa przedsiębiorcy

Sławomir Polkowski zwrócił uwagę, że podobne zdarzenia nie są odosobnione. Według niego celem ataków padają również obiekty chłodnicze i inne elementy infrastruktury przedsiębiorstw. Jego wypowiedź pokazuje, z jak poważnym zagrożeniem muszą mierzyć się firmy działające na terenie Ukrainy.

Zaatakowany Ahrofrukt LTD nie jest przypadkowym zakładem. Przedsiębiorstwo działa na ukraińskim rynku od 2001 roku i należy do czołowych eksporterów ekologicznych jagód. Współpracuje z miejscowymi rolnikami, skupując owoce z plantacji znajdujących się w kilku rejonach obwodu wołyńskiego.

Co istotne, produkty firmy trafiają również do polskich odbiorców. Oznacza to, że działalność przedsiębiorstwa jest powiązana nie tylko z ukraińskim rolnictwem, lecz także z polskim rynkiem. Tymczasowe zatrzymanie pracy zakładu dotyczy więc firmy mającej bezpośrednie związki gospodarcze z Polską.

Na razie nie wiadomo, jak długo potrwa przerwa w działalności i jakie będą ostateczne straty. Najważniejsze pozostają jednak losy poszkodowanych oraz pomoc bliskim zmarłej osoby. Piątkowy atak w Maniewiczach przyniósł tragiczny bilans, a jego pełne skutki nie zostały jeszcze ustalone.