Niepokój narastał od kilku dni. Rodzice zastanawiali się, czy ich dzieci mogą bez obaw uczestniczyć w lekcjach. Władze oświatowe musiały zmierzyć się z trudnymi decyzjami, a niektóre placówki zdecydowały się na wyjątkowe kroki.

MEN szykuje zmiany w szkołach. Uczniowie będą musieli przygotować się na nowe sytuacje

MEN zapowiedziało zwiększenie liczby ćwiczeń związanych z bezpieczeństwem. Nie chodzi już wyłącznie o dobrze znane alarmy przeciwpożarowe. Szkoły mają przygotowywać uczniów i nauczycieli również na inne sytuacje kryzysowe.

Zobacz także:

Wśród zapowiadanych scenariuszy znalazły się alarmy dronowe oraz sytuacje związane z pojawieniem się niebezpiecznej osoby na terenie placówki. Takie treningi mają odbywać się co najmniej raz na półrocze. To istotna zmiana w podejściu do szkolnego bezpieczeństwa.

Niepokojące sygnały z Warszawy. Frekwencja w niektórych szkołach gwałtownie spadła

W piątek 9 października sytuację w warszawskich placówkach analizowali przedstawiciele miasta i wszystkich dzielnic. Dane pokazały wyraźne różnice. W przedszkolach i młodszych klasach obecnych było około 70 procent dzieci, co odpowiada niemal zwykłej frekwencji w sezonie infekcyjnym.

Zupełnie inaczej wyglądała sytuacja w starszych klasach podstawówek i szkołach ponadpodstawowych. Frekwencja wynosiła tam od 10 do 60 procent. 

Seria dramatycznych zdarzeń. Teraz wiadomo, dlaczego szkoły podjęły takie decyzje

Wcześniejsze wydarzenia w Leszczydole-Nowinach i Ostrołęce wstrząsnęły społecznościami szkolnymi. W wyniku zdarzenia z 8 października zmarła pracownica szkoły, a dwie osoby zostały ranne. Dzień wcześniej w Ostrołęce poszkodowanych zostało dziewięć osób.

Służby interweniowały również w Sierpcu, gdzie zatrzymano 17-latka podejrzanego o przygotowywanie niebezpiecznych działań. Policja zdementowała jednocześnie pogłoski o rzekomym wyzwaniu internetowym, które miało łączyć szkolne incydenty.

Aż 59 szkół zamkniętych. Najwięcej na Mazowszu

9 października zamknięto w Polsce aż 59 szkół. Najwięcej, bo 45, w województwie mazowieckim. Dziewięć placówek nie działało w kujawsko-pomorskim, trzy w świętokrzyskim, a po jednej w podlaskim i warmińsko-mazurskim.

Co ważne, zamknięć nie zarządziło Ministerstwo Edukacji Narodowej. Decyzje podejmowały samorządy, niekiedy na wniosek dyrektorów. Część szkół zapewniła zajęcia opiekuńczo-wychowawcze. Resort postawił na lokalną ocenę sytuacji, uznając, że dyrektorzy najlepiej znają nastroje w swoich placówkach.